#EPIZODY: grudnia 2014

Wielki Konkurs Świąteczny - wyniki


Zadanie polegało na wrzuceniu  w komentarzu grafiki typu essentials jakkolwiek nawiązującej do bloga.

Nadesłaliście setki prac...
... konkretnie dziewięć.
A przynajmniej dziewięć z nich pojawiło się w komentarzu, co było przecież warunkiem niezbędnym do wzięcia udziału w konkursie...

O tym jak Najmilsza zachorowała


Wzięło ją dzisiaj rano. Jeszcze przedwczoraj stroiła się z siostrą przed wielkim stojącym lustrem - prezentem od nas dla Monisi, dzięki któremu ta każdorazowo przechodząc obok daru, zawiesza się na kilka, kilkanaście minut.

Jeszcze wczoraj z Monisią i Zmorą radośnie biegała po świeżym śniegu krzycząc i rzucając śnieżki.
A dzisiaj wstała chora.

Wielki Konkurs Świąteczny



Inspirację dał na fanpejczu Maciek wrzucając  zdjęcie, które przypominało labirynt zatytułowany "Startując od butów znajdź drogę, którą podąży ludzik"...








O świątecznej atmosferze

Stałem w kuchni wsłuchując się w tykanie zegara, krople uderzającego o parapet deszczu, syk płonącego pod czajnikiem gazu, dudnienie wiatru wpadającego do komina, dźwięk telewizora w dużym pokoju, urywane dźwięki wydawane przez Najmilszą i jej siostrę, szczekanie psa w przedpokoju, miauczenie kota na klatce schodowej, sygnał karetki pogotowia wezwanej do któregoś z biorących udział w strzelaninie przed naszym domem policjantów oraz dźwięk wiszącego kilka metrów od kuchennego okna Błękitnego24 i zastanawiałem się nad dwiema rzeczami:

O tym jak rzucić palenie

Pierwszego papierosa zapaliłem jako dwunasto-, może trzynastolatek...

...i od razu na początku warto na moment przerwać wspomnienia, żeby całkiem na serio powiedzieć o głupich nieskutecznych, a czasem wręcz groźnych ostrzeżeniach:

O wyjeździe do spa

Milion lat temu
Tyranosaurus Rex usiadł na kamieniu i spoglądając na rozciągające się nad Pilicą tereny próbował otrzeć łapką spocone czoło. Przyglądając się tym nieudolnym próbom tyranozaurzyca* zaczęła się histerycznie śmiać...

Matiz is dead baby, Matiz is dead...

Matiz umarł.
A jeśli nie umarł to zapadł w sen zimowy.
Najpierw urwało się coś w drzwiach - wsiadłem od strony pasażera.
Nie odpalił, więc kazałem* Najmilszej popchnąć.
Było z górki.
W połowie, gdy pojazd był wystarczająco rozpędzony - wcisnąłem sprzęgło, wrzuciłem bieg, puściłem sprzęgło i nic się nie wydarzyło, bo sprzęgło pozostało wciśnięte. Chyba kwestia mrozu.
Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX