#EPIZODY: sierpnia 2014

O włamaniu

Szesnastego października tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego ósmego roku,  wieczorem, do niewielkiego mieszczącego się przy ulicy Legionów w Łodzi mieszkania przyszedł włamywacz. Prawdopodobnie obserwował swój cel wcześniej, wiedział bowiem, że domowników nie będzie w domu. Ponieważ, jak w każdy piątek, pojechali z córkami na basen. 

O naprawie komputera

Rano nie nadaję się do niczego. Spać chodzę późno, czasem bardzo późno i przed ósmą nie ma co do mnie gadać, albo nie zrozumiem, albo nie dosłyszę. Wszystkie te informacje jednak kumulują się jakoś w mojej głowie i w końcu, koło ósmej docierają do mnie wszystkie na raz,  ale reakcja na nie raczej byłaby spóźniona, więc zazwyczaj nie reaguję.

O nieżywym sierściuchu

Zacznijmy od tego, że Monisia uczy się chcieć pójść zapisać się na prawo jazdy i w ramach nauki ćwiczy lekcję pod tytułem, "a załóżmy, że miałabym już to prawo jazdy, to jak by wyglądało siedzenie po tamtej stronie samochodu".
Najpierw miesiąc jeżdżenia z lustrem, później trzymania jedną ręką kierownicy, aż doszliśmy do naciskania pedałów.

O przepisie

Dostałem nagrodę od serwisu Zblogowani.pl

Serwis zajmuje się grupowaniem wszystkich blogów w jednym miejscu, żeby ktoś, kto chciałby mieć wszystkie blogi zgrupowane w jednym miejscu nie musiał się uczyć języka angielskiego. Bo takie serwisy oczywiście istnieją od dłuższego czasu, ale w wersjach obcojęzycznych właśnie. Na przykład Bloglovin.  Nawet dodałem linka do Bloglovina na #Epizodach, ale że KOMPLETNIE nie wiedziałem, do czego to służy - link jest zatytułowany "cośtam cośtam Bloglovin". Korzysta z niego (z mojego linka) kilkadziesiąt osób.

O stoliku

Byłem w trakcie przerabiania uschniętego, nieprzydantego drzewka śliwy na przydatny stolik, gdy przyszła do mnie cywilizacja.
Rzecz dzieje się pod Sieradzem, czyli w miejscu, gdzie cywilizacja do tej pory do mnie nie przychodziła, z czego zresztą byłem bardzo rad.
- Ładna pogoda - powiedziała cywilizacja.
Przytaknąłem.
- Czy chce pan porozmawiać o Bogu? - zapytała ni z gruszki, ni z  pietruszki.
- Nie chcę.

O tym, dlaczego lepiej nie zadzierać z gimbazą

Róży - mojej córki chwilowo u nas nie ma. Piszę "u nas", chociaż wynająłem mieszkanie, żeby mogła ze mną zamieszkać, bo nie chciałem jej ściągać Najmilszej na głowę do i tak niewielkiego mieszkania. Ale w nowowynajętym bywają wszyscy. Chociaż najczęściej i tak siedzimy u Najmilszej. Więc Róży nie ma "u nas" - w sensie, że w Łodzi.
"Chwilowo" również jest niedopowiedzeniem - tak naprawdę nie wiem kiedy Róża wróci. Ja chcę, ona chce - ale sąd jakoś nie chce. Zobaczymy, może współautorka wygrała bitwę, ale nie wojnę.
W każdym razie poniższe zdarzenia miały miejsce, gdy Róża jeszcze była...
Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX