#EPIZODY: czerwca 2014

29 czerwca 2014

O jeżu

Akurat sprawdzałem możliwości odwołania się od wyroku sądu, gdy Róża podeszła i usiadła obok mnie.
- A u ciebie, w Łodzi, będę mogła chodzić do koleżanek?
- Będziesz.
- Ale ja tam nie mam żadnych koleżanek.
- To po co  pytasz?
- Bo przecież w końcu jakieś będę miała.
- No, i jak będziesz miała, będziesz mogła do nich chodzić.

21 czerwca 2014

O tym, jak z Najmilszą poszliśmy do kina

Akurat czytałem stenogram rozmowy, w której jeden członek rządu popisywał się przed drugim członkiem rządu rzadką umiejętnością używania synonimów słowa "członek" w zastępstwie przecinków w miejscach, gdzie przeciętny Nowak przecinka nie stawia, gdy Najmilsza mi przeszkodziła...
- i10, nie uważasz, że zbyt rzadko wychodzimy razem? - ...i w bardzo nieprzezroczysty sposób stanęła pomiędzy mną a zawierającym ów stenogram monitorem.

14 czerwca 2014

O rozmiarze, o cenie za którą wyrzekłbym się anonimowości i o tym czy płakałem jak Mustafa umierał


Portal blogowy zblogowani.pl zaprosił mnie do udziału w konkursie pod tytułem "Jestem blogerem". 
Można wysłać film, zdjęcia lub napisać tekst.
Postanowiłem, że (jak nigdy) napiszę tekst. Ale o czym? No, bo rzeczywiście - jestem blogerem, od jakiegoś czasu przestaję mieć co do tego wątpliwości, ale co w związku z tym? Życiorys mam wrzucić? 
- Napisz o tym, co dla ciebie najważniejsze - podpowiedziała Najmilsza. 
- Że o tobie? 
- Nie idioto - parsknęła - o tym, co dla ciebie najważniejsze w związku z blogiem.
Po czym wróciła do smarowania Zmory specjalną maścią, dzięki której kleszcze prędzej się napiją płynu do czyszczenia chłodnic, niż krwi posmarowanego psa. Tak przynajmniej twierdzi dołączona do mazi wielka żółta ulotka.

8 czerwca 2014

O tym, jak wziąłem udział w konkursach

Potrzebny mi tablet.
Mam rupieciowatego laptopa, model mniej więcej taki, jaki się zepsuł podczas misji Apollo 13 i chociaż wzorem najsłynniejszego z amerykańskich astronautów - Toma Hanksa naprawiam go przy pomocy skarpetek, drutu i śliny - robi się coraz wolniejszy. Do tego stopnia, że jeśli chcę jednocześnie pisać i słuchać muzyki - muszę sam ją sobie zaśpiewać. Strasznie mnie to rozprasza, bo śpiewam brzydko i fałszuję, przez co spostrzegam, jak do powstających w takich dniach tekstów wkrada się najpierw irytacja, później zniecierpliwienie, następnie gorycz, zaś na końcu wszystko kasuję i upijam się do nieprzytomności (śpiewając "Przeżyj to sam" Lombardu).

1 czerwca 2014

O urodzinach

Najpierw napisałem opowiadanie...

Ale zacznijmy od początku:
Najmilsza miała urodziny. Jak to kobieta - osiemnaste.
- Wymyśl coś i10, gadzie zimnokrwisty. A jak dostanę kwiaty, to cię rzucę - udzieliła tydzień wcześniej nieuprzejmej odpowiedzi na uprzejme pytanie "kochanie, a co chciałabyś dostać".
Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX