#EPIZODY: lutego 2014

O tym, jak sprzedawałem odżywki

Jakiś czas temu pracowałem w najlepszej w Polsce firmie sprzedającej odżywki dla sportowców. Piszę, że jest najlepsza w Polsce, bo tak jest, nie dlatego, że mi za to zapłacili.
Znaczy – zapłacili, ale gdy tam pracowałem. Zajmowałem się sprzedażą przez internet, zrobiłem opisy na Allegro, napisałem mailing...
Nie są jednak najlepsi, bo ja zrobiłem im mailing. Absolutnie. Są najlepsi, bo znają się na tym, co sprzedają, jak nikt.

O tym, jak prawie zostałem dogoterapeutą


Zapisałem się na dogoterapię. Nie, że ja wymagam, zdrów jestem jak dość zdrowa ryba. Najmilsza wymagała. 
- Kochanie, idź na dogoterapię - powiedziała. - Zapisałam cię, będziesz miał papier, z którym łatwo znajdziesz pracę.
- Jaki papier? Że zdrowy jestem?
- Na to nie licz. Dostaniesz papier, że jesteś dogoterapeutą.

O nowym prawie pocztowym

Poczcie Polskiej przybył nowy konkurent.
Nazywa się Prasa Polska*, z czego zgadywałem, że minist...rę Elżbietę Bieńkowską wkurwiają zasady ortografii każące pisać przymiotnik „polski”, „polska”, „polskie” małą literą i żeby sobie choć trochę ulżyć, stworzyła odpowiedni przepis nakazujący firmom zajmującym się dostarczaniem przesyłek, posiadać w nazwie przymiotnik "Polska" pisany wielką literą... ponieważ stanowiący część nazwy.

O tym, jak Unia Europejska postawiła mi piwo

Kilka dni temu odwiedziła nas moja siostra.
Firma akurat wysłała ją do stolicy, więc zaczepiła o Łódź. Przywiozła od mamy słynną zachodniopomorską rzecz, którą przywozi się ludziom, którzy kiedyś mieszkali w Szczecinie i potrafią docenić słynne zachodniopomorskie rzeczy. Dla Najmilszej (nie potrafiącej docenić słynnych zachodniopomorskich rzeczy) przywiozła winko.

Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX