#EPIZODY: Post scriptum na telefonum*

Post scriptum na telefonum*

No więc tak:
Najmilsza wyzdrowiała, jednak uszkodzenia centralnego ośrodka nerwowego okazały się na tyle wielkie, że kompletnie przestała się mnie słuchać, o wykonywaniu poleceń nie wspominając.
Jest to doświadczenie straszne - ci z Was, którzy są w związkach wiedzą jak jest mi ciężko, ale nie poddaję się wierząc, że moja miłość w końcu przezwycięży przeciwności.


Jakiś czas pracowałem, później chwilę nie pracowałem, później znowu pracowałem i tak do ostatniego piątku, gdy w dość nonsensownych okolicznościach wyłupiono mi oko i od tej pory jestem na zwolnieniu, na razie miesięcznym.
W takich, nomen omen, okolicznościach, już po dwóch  - bo mamy niedzielę - dniach, doszedłem do wniosku, że co ja będę robił na zwolnieniu, kurde, może napiszę posta?
Uznałem, że pomysł jest głupi.
A więc wart realizacji.

To po kolei:
Podczas ostatniej operacji lekarzom ze szpitala Barlickiego udało się usunąć z mózgu Najmilszej WSZYSTKIE tkanki nowotworowe oraz tę częśc mózgu, która w mózgu kobiety jest odpowiedzialna za słuchanie się partnera.
W ogóle zaraz po operacji, to Najmilsza leżała, śliniła się i zero reakcji. Choć byłem załamany - od razu postanowiłem że nie wydam zgody na odłączenie jej od aparatury podtrzymującej życie.
Decyzja okazała się słuszna, bowiem po kilkunastu sekundach podeszła pielęgniarka i powiedzia że Najmilsza nie jest podłączona do aparatury podtrzymującej życie tylko po prostu śpi, ale możemy, a nawet powinniśmy ją obudzić.
Obudziła się i wszystko było ok.
Co za ulga.
Kolejny stresik przeżyliśmy czekając na badania genetyczne.
Bo choroba Najmilszej była związana z możliwościa wystąpienia innej choroby - jeszcze gorszej.
Jeszcze gorszej niż guz mózgu? - pomyśli część z Was.
No.
Jeszcze gorszej.
W każdym razie schorzenie to wyklucza się robiąc badanie genetyczne, które polega na tym, że trzeba nacharkać na szmatę i tę wsadza się w beczkę z napisem "Biohazard", a następnie wysyła do Warszawy.
Gołębiem jak sądzę, bo wyniki zapowiedziano po pół roku.
Czaicie? Człowiek myśli, że może mieć straszną chorobę i na wyniki, będące właściwie wyrokiem  trzeba czekać pół roku.
TEN SYSTEM JEST ZŁY.

Po pół roku powiedziano nam, że wyników nie ma, może będą w okolicy Świąt.
W okolicy Świąt kazano zadzwonić  po Nowym Roku, później w lutym, potem w marcu, a w marcu dowiedzieliśmy się, że wyniki powinny być w kwietniu.
Czemu się nie domagaliśmy, nie robiliśmy awantury?
Robilibyście awanturę o wyrok dla siebie? Póki wyniku nie było - wszystko było ok.
Wywiad rodzinny, badania dna oka i badania nerek nie wskazywały na chorobę. Genetyka była badaniem, które odpowiadało na pytanie OSTATECZNIE. Nie spieszyło nam się.
No i w kwietniu Najmilsza zadzwoniła do mnie zapłakana:
- i10, jest źle. Powieeedzieeli że jest pluuuuuusiiiik...!

Z tym badaniem jest jak z testem na AIDS. Pozytywny wynik nie jest powodem do radości.
Więc zadzwoniłem do poradni, żeby się upewnić i okazało się, że owszem - sekretarka poinformowała Najmilszą, że "ma tu zapisany plusik", ale oznacza to, że wyniki przyszły i nic poza tym. Nie wiadomo jakie. Plusik czyli przyszły.
- Pani weźmie telefon, zadzwoni do Najmilszej i wytłumaczy, że informacja o plusiku to nie wyrok śmierci, tylko wynik waszego debilizmu w używaniu plusików - porosiłem, a ona zadzwoniła.
W każdym razie umówiliśmy się na wizytę w celu odczytania wyników i jakoś w maju dowiedzieliśmy się, że jest minusik, Najmilsza została uleczona i jeśli nie liczyć aberracji w słuchaniu się mnie - wszystko gra.

To tyle o zdrowiu Najmilszej, nie będziemy do tego wracać, były to ciężkie chwile. Informacje były przez większość czasu na fanpejczu, tam też okazaliście BARDZO DUŻO WYRAZÓW OTUCHY, które były POMOCNE i za które WRAZ Z NAJMILSZĄ BARDZO DZIĘKUJEMY.
BYLIŚCIE KOCHANI.
Na tym kończymy kwestię choroby Najmilszej.

I - chociaż pozostałe kwestie czyli sprawa plagiatu i obecnych rządów RP nadal pozostają podejrzanie nie po mojej myśli - chyba możemy wrócić do pisania na blogu.

Zatem zaglądajcie!

*ten tytuł prawdopodobnie nie tłumaczy się jako "post napisany na telefonie", a mógłby, bowiem wiernie odzwierciedlałby rzeczywistość.
Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX