#EPIZODY: Wyjaśnienie pewnych kwestii

4 października 2015

Wyjaśnienie pewnych kwestii

Specjalnie nie piszę w tytule, że chodzi o kiedyś poruszaną kwestię samoboojstwa i podobnie celowo piszę to słowo z błędem, ponieważ źle by było, gdyby niniejszy post przeskoczył popularnością poprzedni.


Przypomnę o co chodziło:
Kilku (kilkudziesięciu?) blogerów dodało teksty, których celem było zmanipulowanie wyników Google w taki sposób, żeby po wpisaniu frazy "jak poooopeeeełniiiić samobooojstwo" (tylko napisanej bez błędu), osoba która te słowa wpisała, nie trafiała na poradniki  typu: "weź siekierę", czy "zapytaj dozorcę, czy mógłby ci pożyczyć klucze do włazu na dach, jakby co powiedz, że ci wleciał dron", tylko na teksty motywujące do zastanowienia nad sensownością takiego ruchu.
Akcja zadziałała.
Na tyle sprawnie, że prawdziwe poradniki zniknęły nie tylko z pierwszej, ale i z drugiej oraz trzeciej strony Googli.
Zaś nasz wpis wylądował na samej górze.

Skutek mógł być jeden.
Według danych analitycznych w okresie od - miesiąc PO opublikowaniu wpisu do - dzisiaj, sześćdziesiąt dwie osoby wpisały w Google wspomniane słowa.
Co dziesiąta z nich skontaktowała się ze mną.
Pięć kobiet, jeden facet, trzy nieletnie, trzy dorosłe - tyle, co mogę powiedzieć, bo wszystkim obiecałem anonimowość i nie martwcie się drodzy prawie samobójcy - słowa dotrzymam. Nawet tej osobie, co prosiła o pomoc w obliczeniu wytrzymałości sznurka, choć sądzę, że jej to akurat - przepraszam za wyrażenie - wisi.

Trzeba wiedzieć jedno. Tamten wpis był, ponownie wybaczcie przenośnię, skokiem w przepaść. Już po pierwszym kontakcie (dziewczyna, nieletnia) poszedłem do psychologa, żeby zapytać jak z takimi osobami należy rozmawiać.

Kurde, być możne nie można im czegoś powiedzieć, być może coś trzeba powiedzieć koniecznie?
- Chciałem zapytać, jak należy rozmawiać z samobójcami - oświadczyłem na wejściu.
- A kto chce popełnić samobójstwo? - poznać psychologa po odpowiadaniu pytaniem na  pytanie.
- A czy to ważne? - postanowiłem pokazać, że nie urodziłem się wczoraj.
- A jak pan sądzi?
- Ja?
- A kto?
Po kilku sekundach pełnego zacięcia wpatrywania się w umieszczone nad ramieniem pani psycholog okno poddałem się:
- No więc była taka akcja, żeby w Googlach poradniki dla samobójców nie wyświetlały się na pierwszej stronie...

Rad dostałem kilka i nie wszystkie pasują do każdego rozmówcy.
Inaczej powinno się rozmawiać z osobami, które da się wyczuć, że chcą się wygadać, a inaczej z tymi, którzy napisali wiadomość by ułatwić odnalezienie zwłok.
Z tymi drugimi - przede wszystkim powinno się w nieoczywisty sposób spróbować dowiedzieć pod jaki adres za chwilę wyślemy radiowóz.
Trudniej jest z tymi pierwszymi.
Podaję zasady (ogólne, ale nie obligatoryjne) ze względu na to, o co Was poproszę za chwilę:

- RACZEJ nie powinno się rozmawiać o samej chęci targnięcia się, tylko o rzeczach, które do tego doprowadziły.
- RACZEJ nie powinno się podsuwać rozwiązań w formie "ja uważam, że powinieneś/powinnaś...", "moim zdaniem to jest głupie, bo...". - właściwszym sposobem prowadzenia rozmowy są pytania: "a może...?", "a czy nie uważasz, że..." i dopiero tu trzeba powiedzieć, co taka osoba powinna uważać. :)
- i jeszcze raz podkreślam - jeśli poczujemy, że ten ktoś naprawdę chce się zabić - znajdujemy jego adres i wysyłamy mu do domu oddział szturmowy DEA (oglądam "Narcos" - świetny serial, polecam).

To teraz przejdźmy do prośby, o której wspomniałem:
Nie nadaję się psychologa. I nie wydaje mi się, bym był odpowiednim przykładem na wskazywanie jaśniejszych stron życia... a mimo to rozmawiam. I większość osób, z  którymi rozmawiałem żyje!
Jednak odpisuję po czasie - wbrew pozorom nie siedzę cały czas nad klawiaturą, zwłaszcza ostatnio, a g
dy osoba w depresji chce porozmawiać to czekanie na rozmówcę raczej jej z dołka nie wyciąga. Więc gdyby ktoś z Was zechciał odebrać kiedyś wiadomość od takiej osoby po to, żeby spróbować doradzić, albo po prostu wysłuchać smutnej historii - byłoby fajnie.

Żeby to zrobić wystarczy dopisać komentarz w tym wątku na Facebooku.


To jeszcze kwestia telefonu:
Numer, który wszyscy blogerzy (w tym ja) podawali jako "skuteczną formę kontaktu" był o kant dupy potłuc. 

O tym też się dowiedziałem w trakcie rozmowy z tą nastolatką.
Bo wziąłem i go wykręciłem.
"Witamy w  poradni bla bla... w tej chwili poradnia jest nieczynna. Zapraszamy do kontaktu w godzinach od 14 do 22". 

Do tego działa tylko w dni robocze.
Co za nonsens! WSZYSTKIE zagubione osoby skontaktowały się ze mną po godzinie 22, dodatkowo cztery z nich zrobiły to w weekend! BO TO JEST GODZINA, O KTÓREJ
 LUDZIOM PRZYCHODZĄ DO GŁOWY SMĘTNE MYŚLI! A NIE W DNI ROBOCZE MIĘDZY CZTERNASTĄ A DWUDZIESTĄ DRUGĄ! - co oczywiście weźcie pod uwagę, jeśli zechcecie zadeklarować pomoc.

Zatem telefonu do "Chcesz się zabić w godzinach pracy?" już nie ma, jest do poradni z Ostrowca (albo Ostrołeki?), która pracuje całą dobę - cześć i chwała im za to.

To by było na tyle.

W kwestii Najmilszej:
Na ostatniej wizycie dr House obejrzał wynik USG i powiedział, że wszystko super,  przyjść za dwa tygodnie. W międzyczasie wypada termin badania w pudle rezonansowym.

W kwestii plagiatu:
Prawdopodobnie będę potrzebował biegłych do wydania opinii.  Gdyby ktoś był właścicielem wydawnictwa i chciał mi pomóc - proszę o  kontakt. (Nie trzeba też będzie jechać do żadnego sądu, tylko napisać opinię. :) )


Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX