#EPIZODY: Wyniki Konkursu im. Mózgu Najmilszej

Wyniki Konkursu im. Mózgu Najmilszej

Nie było łatwo. Złożyło się na to kilka przyczyn, z których najważniejszą była ta, że Jury w Konkursie składało się wyłącznie właścicielki mózgu, która - jak informowałem w ciągu minionego tygodnia na fanpejczu - przez dziewięćdziesiąt procent czasu miała podwyższoną temperaturę, w związku z czym uznałem, że nie należy jurorskiego mózgu przeciążać.

Dlatego odwaliłem najtrudniejszą część roboty i na początek wykluczyłem odpowiedzi nie spełniające kryteriów konkursu.
Zatem wybaczcie, ale (wyjątkowo) niezrozumienie pytania było powodem dyskwalifikacji.

Oto szczegóły:

Zadanie polegało na podaniu sposobu sprawdzenia który z trzech termometrów podaje prawidłową temperaturę.  Dwa z nich były reliktem minionego niesłusznie systemu (albo "niesłusznego systemu" - jak tam kto lubi), bo zawierały rtęć, a jeden zawierał elektroniczność, stąd w treści pytania nazwany został elektronicznym.
Na tym etapie postanowiłem odrzucić wszystkie pomysły dotyczące rozmnożenia termometrów, w tym metodę "na Kuźniara" (sumimasen Nagato).

Badanie miało zostać przeprowadzone przez osobę, której temperatura jest nieznana (co wykosiło dobre 30% odpowiedzi), BEZ POMOCY kogokolwiek. (Kolejne 30% - fru! Pomoc kuriera, taksówkarza, sąsiada, pani ze sklepu, babci, chomika, Yody, generała, czy korzystanie z pośrednictwa Allegro - to wszystko były pomysły ZŁE przynoszące wielką hańbę ich pomysłodawcom! Bardzo źle!).

Badanie miało mieć przebieg nieniszczący, co wykluczało wrzucanie termometrów do: zupy, garnka z gotującą wodą i wulkanu.

Termometry były medyczne, czyli mierzyły zakres 35 - 42 stopnie. Zatem nie zero i nie milion (znowu - wulkan nie).

Wymagany był wynik DOKŁADNY. Nie wchodziło więc w grę korzystanie z termostatu bojlera, pralki, żelazka, mieszanie "na oko" wody, wódki, gliceryny, roztworu uranu, ani żaden z pomysłów wymagający sprawdzenia, na którym termometrze będzie coś "najbliżej" czegoś innego.
Odpowiedź miała być precyzyjna i jednoznaczna.

Następnie odrzuciłem pomysły, których nie zrozumiałem, będąc pewnym, że tym bardziej nie zrozumie ich Najmilsza (ze względu na niedawną operację i obecną gorączkę! Gdy jest zdrowa rozumie rzeczy, których przeciętny (mój) umysł w życiu nie ogarnie!).
W tym etapie do kosza trafiło na przykład splątanie kwantowe (splątanie kwantowe???).

Wierszyki skasowałem wyłącznie ze względu na osobistą awersję do odpowiedzi w formie wierszyków. (Mała podpowiedź na przyszłość: Chcesz na 100 % nie wygrać konkursu? Napisz wierszyk.)

Dziękuję za rady, jak prawidłowo mierzyć temperaturę - oczywiście nie wzięły one udziału w finale, ale zostały przeanalizowane i dzięki nim mogłem wyciągnąć wnioski, z których najważniejszy brzmi: "Czytelnicy mają mnie za debila", zaś pozostałe nauczyły mnie prawidłowo posługiwać się termometrem. Od czasu konkursu wsadzam go tam gdzie trzeba i nie odczytuję skali do góry nogami. Dziękuję!

Tak oto do finału przeszły trzy odpowiedzi i tylko one zostały przedstawione pod obrady Jury.
Właściwie to nie obrady. Jury nie cierpi na rozdwojenie jaźni, tylko na permanentny stan podgorączkowy.

Jury zapoznało się z odpowiedziami i wydało werdykt:

Trzecie, (nagrodzone dożywotnią sławą) miejsce zajmuje Michał, który zaproponował dwie odpowiedzi. Pierwsza z nich dotyczyła uspokojenia cząsteczek, co bardzo przypadło Jury do gustu, bowiem ostatnimi dniami czuje się bardzo niespokojne i nawet bierze na to leki.
Na moją uwagę, że brak drgania cząsteczek Jury oznaczałby nawet nie zero, ale zero wręcz absolutne - Jury odpowiedziało, że to nie ja jestem Jury i żebym się nie wp nie wtrącał.
No więc, brawo Michał!

Drugie miejsce przypadło w udziale Therionowi.
Pomysł z żelatyną był prosty i MOŻLIWY do wykonania. Bez wychodzenia z domu, bez angażowania kogokolwiek i bez niszczenia termometrów. Therion nie dostanie nagrody tylko i wyłącznie z tego powodu, że jedną już kiedyś wygrał i co by to było, gdyby ciągle wygrywała ta sama osoba.

Pierwsze miejsce

Czasem jest tak, że najprostsze odpowiedzi są najlepsze. Tak było w tym przypadku.
"Zapytać termometry o życie, wszechświat i całą resztę. Ten, który wskaże 42 będzie dobry" - ta odpowiedź nie tylko ma w sobie oczywistą uniwersalność, ale też skłoniła Najmilszą do podjęcia drugiej próby przeczytania "Autostopem przez Galaktykę". Za pierwszym razem książka jej się nie podobała i naprawdę musiały upłynąć lata, zanim udało mi się ją namówić po raz drugi. I to dzięki Emilowi (z którym skontaktuję się za moment w celu ustalenia sposobu odebrania nagrody).

WSZYSTKIM uczestnikom dziękuję za udział i gratuluję pomysłowości, kilku gratuluję wiedzy, dwóm gratuluję dealera, jednej gratuluję umiejętności włączenia komputera bez śmiertelnego porażenia się prądem.
Żadna z Waszych rad nie okazała się co prawda przydatna w rozwiązaniu problemu pomiaru (nawet te niezgodne regulaminowo polegające na mierzeniu temperatury zdrowej osoby, czyli mojej - wszystkie trzy termometry wsadzone pod tę samą, moją pachę w tym samym czasie pokazały 36,3), ale nie oznacza to, że nie były dobre. Tym bardziej, że ostateczne rozwiązanie, na które się zdecydowałem, a więc zakup nowego termometru i sprawdzanie wyniku tylko na nim, wcale nie musi być właściwe. Nie wiem, czy czwarty termometr pokazuje inaczej niż poprzednie i WIEDZIEĆ NIE CHCĘ.


W każdym razie to by było na tyle.
Teraz muszę zmykać, bo Najmilsza przeczytała mi przez ramię tekst i robi aferę, że wcale nie ta osoba miała wygrać.


Cały konkurs i wszystkie odpowiedzi można znaleźć tutaj.


Jeszcze dwa słowa o stanie zdrowia Najmilszej, bo wiem, że to Was interesuje:
Byliśmy na badaniach genetycznych mających wykluczyć zespół Hippel-Lindau, pobrali krew i po wyniki kazali... zadzwonić w grudniu. Żeby zapytać, czy już są. Po byku terminy, co nie? :/
We wtorek idziemy na USG, a w przyszłym tygodniu na kolejną wizytę kontrolną.
Temperatura jakby trochę spada - CZYLI BĘDZIE DOBRZE!




Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX