#EPIZODY: O szczecińskich pomnikach - przewodnik

16 sierpnia 2015

O szczecińskich pomnikach - przewodnik

Poniższy post jest w pewien sposób zastępstwem prawdziwego wpisu. Uprzedzam, że będzie więcej zdjęć niż treści. Rzecz w tym, że pisanie na tablecie bez klawiatury jest strasznie upierdliwe...




Jesteśmy z Najmilszą w Szczecinie i, jak już zostało powiedziane, głównym celem naszej wizyty nie było zamaskowanie kuchennej wnęki, choć nie sposób nie zauważyć, że czynność ta stała się pewną tradycją. Kolacja wigilijna, witanie chlebem i solą, zamalowywanie wnęki...

No dobra.
Nie przyjechaliśmy też aby zwiedzać osiedle Słoneczne, a przecież robimy to codziennie.
Podczas jednego ze spacerów w ślepia śliczne oczy Najmilszej rzucił się placyk przy ulicy Jasnej.
- A co tu robią? - zapytała, a ja poczułem się w obowiązku odpowiedzieć, w końcu robię za przewodnika tej wycieczki:
- A fontannę budują - zmyśliłem.
I okazało się, że wcale nie! 
W sensie wcale nie zmyśliłem, bo ku memu zaskoczeniu dziury w placyku rzeczywiście mają służyć fontannie!
- I to jest bardzo dobry pomysł - pochwaliła Najmilsza - a nie, jak w Łodzi, same pomniki.



Dlatego podczas wizyty w centrum postanowiłem Najmilszej kilka co ciekawszych pomników pokazać.

Najpierw pojechaliśmy do Parku Kasprowicza - (autora jakże trafnych słów "Ten najszczęśliwszy z ludzi, któremu nic zapału do książek nie ostudzi. ")

Na wejściu do tego jednego z najładniejszych szczecińskich parków wita nas Most Zakochanych.

(Uwaga: miejsca i zdarzenia opisywane w poniższym tekście mogą być znane pod innymi nazwami lub zostać przez kogoś zapamiętane w inny sposób - najprawdopodobniej dlatego, że ten ktoś jest niedoinformowany)



Most Zakochanych:

  








Most Zakochanych zdjęcie z innej strony i ciekawostka - początkowo w tym właśnie miejscu twórcy "Nieśmiertelnego" zamierzali nakręcić scenę, w której MacLeod spotyka się z Kastagirem, a ten najpierw chowa rękę w kimonie, a później wyciąga flaszkę.





Za mostem już na samym początku Parku Kasprowicza oczom zwiedzających ukazuje się znany widok:



Tak. 
Nie mylicie się.
To miejsce zostało wykorzystane jako plener do pierwszej części "Parku Jurajskiego".
I jako tapeta Windows.
Zaś jeśli odwrócimy się o 180 stopni** przed nami pojawi się jedyny w tej części Polski gejzer.
A o:




Dwieście metrów dalej trafiamy do Teatru Letniego znanego wszystkim Polakom z telewizyjnych relacji występów kabaretowych:


Został on zbudowany przez Helenę Majdaniec, której nazwisko nosi. Amfiteatr imienia Heleny Majdaniec.
Nie wszyscy jednak wiedzą, że sponsorem budowli była pewna sieć fastfoodów.
Ciekawostka: Ponieważ sieć dała o połowę mniej pieniędzy, niż obiecała - powstał tylko jeden łuk.

Na koronie widowni stoi pierwszy z pomników (bo właśnie sobie przypomniałem że tekst miał być o pomnikach):

Pomnik piwa Bosman przedstawia zajebiście duży otwieracz.
Symbolizuje on odwieczną przyjemność z otwierania piwa, najlepiej Bosmana.

Wyszliśmy  z amfiteatru, kupiliśmy z Najmilszą po lodzie Bambino (4 zł za szt, powaliło ich) i idziemy dalej.
Po lewej trafiamy na "Płonące ptaki" Hasiora.
Rzeźba symbolizuje ornitofobię, z którą artysta walczył w dzieciństwie.

"Płonące ptaki", a w tle widać gejzer - symbol zwycięstwa artysty nad chorobą.
Za ptakami niewiele się dzieje, przynajmniej w kwestii rzeźbiarsko-pomnikarskiej, dopóki nie dojdziemy do Jasnych Błoni, na których Park Kasprowicza się kończy.
Na początku Błoni (lub końcu, zależy od której strony wleźć) trafiamy na ten oto, chyba najbardziej znany symbol Szczecina.



To, co początkowo wygląda na "Pomnik Roztopionego Plastiku Wlanego Do Wody" zyskuje całkiem nowy wymiar, jeśli spojrzeć z właściwej perspektywy:


Tak, to są trzy orły oznaczające "Byliśmy**, Jesteśmy, Będziemy".
I nie, kobieta po prawej nie jest Najmilszą. Po prostu ktoś sobie szedł.

Po przejściu Alei Platanów**, trafiamy na koniec Jasnych Błoni (lub początek) i tam stoi, bo jakże by inaczej, pomnik nazywany przez osoby, które się nie znają "Papieżem, Który Zgubił Zasięg"...




... a który, znowu po ustawieniu się w odpowiedniej perspektywie, okazuje się "Papieżem Machającym Na Ptaki":



Dalej są fontanny (w Szczecinie jest ich pełno), a ponieważ pogoda sprzyjała takim zabawom - Najmilsza ochlapała mnie wodą.
Dlatego kolejne zdjęcia zostały zrobione dopiero za Urzędem Miejskim. Aparat musiał wyschnąć.
Ulica za urzędem (lub przed, wszystko jest względne) nosi imię Papieża Polaka Jana Pawła II, wcześniej w niesłusznym systemie była to Jedności Narodowej, a jeszcze wcześniej Kaiser-Wilhelm-Straße.
Cesarz Wilhelm (drugi) oraz Jan Paweł (też drugi) w Szczecinie byli osobiście, a Jedność Narodowa... chyba też, nie bez powodu wszyscy tu mówią sobie per "ziomek".

No dobra, na biegnącym środkiem tej ulicy deptaku trafiamy na kilka pomników, a raczej rzeźb, bo swoje dzieła wystawiali tu uczestnicy dawnych plenerów rzeźbiarskich.

I po kolei:

"Konik Morski" wygląda tak:



"Kule Zespawane z Różnymi Bryłami" tak:



...a "Mocno Nieudany Kwiatek" tak:


Za Jedności Narodowej Papieża Polaka Jana Pawła II zaczyna się Plac Grunwaldzki, na którym w 1410 roku Jagiełło spuścił łomot Krzyżakom.
Zdarzenie to zostało upamiętnione jedynie w nazwie - jedyna znajdująca się na placu rzeźba to "Mężczyzna Siedzący Na Ławce":


Plac Grunwaldzki jest rondem. W ogóle całe centrum Szczecina składa się z rond podobnie jak Paryż.
To dlatego, że zostały zaprojektowane przez tę samą osobę - Georgesa Hausmanna. Wbrew jednak temu, co powiedziałem Najmilszej, nie Hausmanna przedstawia pomnik na Placu Lotników, tylko jakiegoś ziomka, który ze Szczecinem nie miał wspólnego kompletnie nic.

"Ziomek, Który Ze Szczecinem Nie Miał Wspólnego Kompletnie Nic
Oraz Jego (Pochodzący Ze Szczecina) Koń Bonifacy"

Ale przed Placem Lotników mieliśmy jeszcze Aleję Fontann (obecnie Jana Pawła II). Nie ma na niej ani jednego papieża, jest jeden marynarz (nie zrobiłem zdjęcia, bo Najmilsza chlapała) i - jak obecna nazwa nie wskazuje - mnóstwo fontann...:


...oraz lodziarni.

W ostatniej z nich umówiliśmy się z moim przyjacielem ze szkoły.

Jedliśmy lody zerkając na "Pomnik Gołębia"...:



...a Najmilsza podzieliła się z nami spostrzeżeniem, że bardzo jej się podoba, że pomniki w Szczecinie są takie niepolityczne:
- I super, że sobie budujecie tyle fontann.
Na co przyjaciel poinformował nas, że to się właśnie zmienia. 
Pomnik Prezydenta Polaka Lecha Kaczyńskiego ma stanąć obok Bramy Królewskiej.
- Nad publicznymi szaletami, które w związku z tym trzeba będzie zlikwidować.

Liżąc śmietankowo-czekoladowe (z kawałkami owoców) zgodnie uznaliśmy, że to głupi, kompletnie nie pasujący do tego miasta pomysł.

Tylko, że nie przyjechaliśmy do Szczecina zajmować się pomnikami.
Po co?
O tym w kolejnym poście - zaglądajcie!




 
Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX