#EPIZODY: O aluzji

17 maja 2015

O aluzji


Chociaż związek z Najmilszą jest bardzo udany i niosący dla nas obojga wiele radości to nie mogę powiedzieć, że nie zdarzają się w nim zgrzyty. Ale dopóki te zgrzyty są głównym źródłem wspomnianych radości, nie jest źle.

Według Najmilszej całkowitą i jedyną winę za nieporozumienia ponoszę ja, a fakt, że się nie zgadzam z takim postawieniem sprawy, dowodzi tylko, że ma rację...

A wszystko wynika z tego, że rozmawiamy w różnych językach.

Moje wypowiedzi są proste:
W pytaniu "co na kolację?" nie ma drugiego dna. Nie próbuję zwrócić uwagi na fakt, że jest późno, ani nie podkreślam, że tydzień temu na kolację była wątróbka, której nie zjadłem, bo nie lubię. 
Mówiąc "ładnie wyglądasz" nie usiłuję przemycić przekazu, że w innych dniach Najmilsza wyglądała brzydko.
A pytanie o godzinę nie ma na celu przypomnienia jej o czymś, co teraz lub przed chwilą powinno się wydarzyć. Ani o tym, że wiejący wiatr przekrzywił zegar. Ani sprowokować rozmowy na temat ciekawego układu cyfr. Po prostu chcę wiedzieć, która jest godzina.
Najmilsza tak nie ma. 

Każda, absolutnie każda jej wypowiedź ma drugie dno, którego w jej opinii normalny człowiek natychmiast powinien się domyślić, a jeśli tego nie robię to tylko dlatego, że nie jestem normalny.
- Ale nie szkodzi - powiedziała w zeszłą środę, co oznaczało, że szkodzi i że musimy nad tym popracować.
- Popracujemy nad tym.
- My?
- Tak. Ty popracujesz.
- Jak?
- Będę ci przekazywała jasne informacje, a ty sam odgadniesz ukryte w nich aluzje. Po jakimś czasie się nauczysz.
- Znaczy... chcesz mnie wytresować?
- CO MASZ NA MYŚLI?!
- Yyyy... że nie wiem czy chcesz mnie wytresować... i dlatego pytam.
- Ja nazywam to nauką, ty nazywaj jak chcesz. Zacznijmy od razu: Widziałeś jaka dzisiaj była piękna pogoda?
- Widziałem.
- I co zamierzasz z tym zrobić?
- Zamierzam ją zapamiętać do końca życia?
Popatrzyła na mnie i pokręciła głową ze zrezygnowaniem.
- Nie będzie łatwo. Nie i10, nie mogłeś widzieć pięknej pogody, bo okna są brudne. Widziałeś co jakiś ptak narobił na kuchenne. Umyjesz jutro?
Zastanowiłem się. Po kilkudziesięciu sekundach zamachała mi ręką przed oczami:
- Nad czym tak dumasz? Pytałam, czy mógłbyś umyć okna.
- Zastanawiam się co to pytanie tak naprawdę znaczyło.
Okazało się, że znaczyło tyle, że powinienem umyć okna. Nie tylko te ubrudzone przez ptaki.

Na drugi dzień, na parapecie znalazłem rolkę papieru pakowego w czarno-białe romby. Do rolki przyklejona była mała karteczka z wielkim napisem "ALUZJA". Napis był starannie namazany (i pogrubiony) drukowanymi literami, więc celem musiało być zwrócenie nań mojej uwagi. 
Zwróciłem - czyli przeszedłem pierwszy test. Co dalej?
"Papier do pakowania... może powinienem coś zapakować? Najmilsza ma urodziny za dwa tygodnie, więc raczej nie... Może znaczenie ma, że leżał na parapecie? A może romby? Chce mi powiedzieć, że jestem porombany?! Czy, że świat jest czarno-biały?"

Nie znajdując odpowiedzi postanowiłem spytać kogoś mądrzejszego od siebie. 
Albo kogoś bardziej kobiecego. 
Bo spełnienie tych dwóch warunków jednocześnie... dobra zostawmy.
W każdym razie postanowiłem zapytać wielu osób na raz.

Czyli po prostu wrzuciłem na fanpejczu pytanie:
"EJ, O CO JEJ MOŻE CHODZIĆ?"
Dołączając zdjęcie i sugestię, by w temacie wypowiadały się raczej znawczynie komplikowania spraw, czyli kobiety.




I posypały się rady.
Głównie od osób nie rozumiejących w pytaniu fragmentu, w którym położyłem nacisk na płeć.

"A nie prościej zapytać wprost? Jak odmówi to możesz powiedzieć, że miałeś dobre intencje tylko ona utrudnia. Wytłumacz, że faceci są niedomyślni i tego nie zmieni." - napisał Maciek nie wiedząc przecież, że argument o "wrodzonej niedomyślności facetów" jest najczęściej przeze mnie powtarzanym.

"Z tego co pamiętam Najmilsza ma lada dzień 18 urodziny. No i z tej okazji masz się narąbać" - zasugerował Jakoby, który dzięki tej odpowiedzi zyskał w mych oczach opinię człowieka o wręcz słoniowej pamięci i zerowej znajomości kobiecej psychiki.

O tym, że papier powinien posłużyć opakowaniu czegoś, najlepiej prezentu,  napisało wiele osób, wśród których zaskakująco świeży był pomysł Pawła podpowiadający, bym opakował okno. Przez dobre osiem sekund zastanawiałem się, czy go nie zrealizować!

W przeciwieństwie do Jakobego - wyjątkową przenikliwość dla kobiecej psychiki wykazał (chyba) Robert. Znaczy - na pewno Robert, nie wiem, czy jego przenikliwość jest wyjątkowa obiektywnie. Moim, subiektywnym zdaniem jest.


Napisał on:
"Najmilsza sugeruje, że w swojej prostolinijności nie dostrzegasz mnogości barw tego świata, ze szczególnym uwzględnieniem nieskończonej palety kolorów duszy samej zainteresowanej. Krótko mówiąc: więc idź, pomaluj jej świat na żółto i na niebiesko" - z czego zrozumiałem, że powinienem coś pomalować, ale nie wiedząc konkretnie co - po prostu podziwiałem uniwersalne piękno odpowiedzi Roberta.

Dużo, wręcz nieskończenie bardziej konkretny był Krzysiek ze swoim twierdzeniem:
"Proste: okno, parapet, aluzja. Okno z aluzją }; okno ż aluzją };; okno żaluzją pokryj w prezencie bo lato idzie i będzie przez okno w oczy dawać }; lato będzie słoneczne wiec lepiej wykup jakaś wycieczkę i to najlepiej za granice }; Najmilszej znudził się Szczecin i Dziwnów }; jest znudzona }; czas na seks. To takie proste, i10 ogarniaj kobiety!" skrócone przez (piszącego się cyrylicą) Stanisława do: "okno= czas na seks"
"A to nie jest tak, że już nie może na Ciebie patrzeć
i sugeruje abyś zrobił sobie coś takiego
?" - Nagato

"Gdybyż życie było tak proste" - pomyślałem. W razie nagłej ochoty na seks Najmilsza przekazuje mi to przy pomocy nowej bielizny, koszulek, pościeli, świec, nastrojowej muzyki, kajdanek lub puszczania oka. Nigdy nie używała do tego papieru pakowego i hmmm... raczej zwyczajów nie zmieniła... mam nadzieję".
Zatem seks nie.

Przez krótki moment wydawało mi się, że sensowna jest propozycja Nagato, (który niestety mnie widział i wie jak wyglądam).

Na szczęście przed popadnięciem w depresję przypomniałem sobie, że Najmilsza też mnie widziała, też zna mój wygląd, zaś sugestie chodzenia po ulicy z torbą na głowie pochodzą raczej tylko od jej siostry. No chyba, że we dwie razem popiją.

W tym czasie kobiety, będące przecież adresatkami mojego pytania dawały mi rady typu:
"No przecież aluzja jest dość jasna", czy wręcz "masz podaną kawę na ławę".
Ale dla mnie to jasne nie było, a czas płynął w sposób dziwnie nieubłagany.

I gdy wydawało się, że dobrego rozwiązania nie ma - postanowiłem improwizować.

- Kochany i10, a gdzie jest aluzja, którą ci zostawiłam na parapecie? - zapytała Najmilsza po powrocie do domu (i sprawdzeniu czy umyłem okna).
Gdyby ktoś nagrał, jak mówię "jaka aluzja?" - byłaby szansa na Oscara specjalnego za "najbardziej zaskoczonego człowieka ever". Zwłaszcza, gdyby nie przerwać nagrywania aż do momentu gdy schylam się za kanapę i wyciągam zza niej rolkę, którą tam sam wrzuciłem.
- Musiała wpaść - podniosłem rolkę do góry z miną człowieka, który wie, że rolki papieru czasem same wpadają za kanapę i należy się z tym pogodzić - a co to za karteczka?
- Przylepiłam ci, żebyś wiedział, że to jest aluzja.
- Aluzja...? - wpatrywałem się w karteczkę, jakby jej zdjęcie nie wisiało od kilku godzin na fanpejczu tylko zobaczyłbym ją po raz pierwszy, a napis byłby wykonany w jidisz. - ...aluzja do czego?
- No do twojego kartonu!

I mnie olśniło.

Nie było szans zgadnąć. Nie mógł zgadnąć żaden z Czytelników i nie mogłem zgadnąć ja, chyba, żebym miał pamięć jak Jakoby, a przecież takiej nie mam.

Otóż jakiś miesiąc, może dwa temu postawiłem na szafie karton z pierdołami.
I ten karton się Najmilszej NIE SPODOBAŁ.
Nie wiem czemu:



Powiedziała, (miesiąc lub dwa temu), że powinienem coś z nim zrobić, obojętnie co.
Na przykład okleić.

I to POWINIENEM zrobić, i to (ku obopólnej radości) zrobiłem.

Nie będę wrzucał zdjęcia oklejonego kartonu, tym bardziej, że dla mnie niczym się nie różni, oprócz tego, że jest oklejony, co dowodzi, że Najmilsza aluzje stosuje nie tylko w sprawach ważnych, ale i błahych do bólu.

I choć nigdy tego sposobu komunikacji nie pojmę - będę próbował, bo warto! :D





Za rady dziękuję (w kolejności przypadkowej):

Beacie, Maćkowi, Anecie, Basi, Jakobemu, Kasi, Michałowi, Robertowi, Marcie, Jackowi, Pawłowi, Krzyśkowi, Stanisławowi, Patrycji, Sawoniukowi, Agnieszce, Marcie, Wieśkowi, Radkowi, Wioletcie, Basi, Dohtórowi, drugiej Marcie, Grzegorzowi, Julii, Malwinie, Szymonowi, Uli, Monice, Marcinowi, Jankowi, Pawłowi, Anatoli, Zojce, Nagato, Bartowi, Kamilowi, Justynie, drugiemu Pawłowi, Gosi, Tookiemu, Magdalenie, Ani, Piotrkowi, Oli, Tomkowi, Sebastianowi, Mietkowi, oraz Twardo (dość nietypowe imię, które sens zaczyna mieć dopiero w połączeniu z nazwiskiem).

Wpis do posta z radami. (żeby go przeczytać nie trzeba mieć konta na FB)




.

Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX