#EPIZODY: HowToDoDo - O benzynie

11 kwietnia 2015

HowToDoDo - O benzynie

Ostatnio modne zrobiły się wszelkiego rodzaju blogowe poradniki zawierające rady, dzięki powtórzeniu których, w wymienionej** kolejności, łatwo dowiedzieć się, jak można zrobić coś samemu.
Na przykład:
Jak śpiewając "oj dana, dana" upleść koszyk wiklinowy przy użyciu trzydziestu sześciu pogniecionych reklamówek z Tesco i stóp.
Jak z nieprzydatnego, jedynie zagracającego piwnicę silnika lokomotywy spalinowej zrobić elegancki kinkiet.
Czy też jak wykorzystując dwie kości kurczaka, gumową rękawiczkę, arkusz papieru ściernego i plasterek cytryny stworzyć szczoteczkę do zębów, która nie tylko zadba o nasze uzębienie, ale i będzie się nadawać do ustawiania podczas oficjalnych przyjęć na kominku obok zdjęcia pani domu i jej głupio uśmiechniętych płowowłosych dzieci, najlepiej bliźniąt.
I to jest dobre.

Poradniki te noszą angielską nazwę HowToDoDo. Zapoznawszy się z kilkoma, pomyślałem: "Co właściwie oprócz całkowitego braku doświadczenia w pisaniu poradników powstrzymuje mnie od napisania poradnika?!".
"...na Bogów!" dodała prawa półkula mózgu, żeby przyspieszyć działanie lewej, zajętej akurat rozkmnianiem co właściwie oprócz całkowitego braku doświadczenia w pisaniu poradników powstrzymuje mnie od napisania takiego oraz kolejnością czynności koniecznych do zaparzenia kawy, w celu zaniesienia jej następnie do pokoju (dla Monisi z cukrem, dla Najmilszej bez).
Dwadzieścia jeden wymyślonych (w tych niełatwych przecież warunkach) powodów nie miało odpowiedniej siły by pokonać  "wyluzuj", "no i co z tego", i "a weź przestań", którymi prawa półkula szafowała niczym Monisia inspiracjami dla rzeczy, które na sobie nosi.
Wstępny tytuł cyklu #H2DD jest już wynikiem współpracy obu półkul i przekształcenia skrótu angielskiej nazwy poradników we wzór matematyczny, w którym znaczek płotka można interpretować jak się chce. 

#H2DD o radzeniu sobie z problemem braku benzyny

czyli jak w prosty sposób możemy sobie poradzić, gdy w jakimś urządzeniu zabraknie benzyny

poradnik w dziesięciu, najdalej trzydziestu ośmiu prostych krokach

Autor ostrzega:
Poradnik może być przyczyną pożaru, wybuchu i stworzenia zagrożenia katastrofą w ruchu lądowym oraz (jeśli trafi w wyjątkowo niepowołane ręce) lotniczym. Czytelnik przyjmuje powyższe ostrzeżenie do wiadomości, akceptuje je i czyta poradnik na swoją własną odpowiedzialność, tak Czytelnikowi dopomóż Bóg i Syn Jego Jezus Chrystus.

Według danych ekologów w ubiegłym roku co tydzień ponad półtora miliona osób borykało się z problemem braku benzyny w swoich samochodach**.
Chociaż należę do grupy dotkniętej raczej problemem braku samochodu, w ubiegłą niedzielę przy okazji Świąt miałem okazję przekonać się, że charakterystyczną cechą problemów jest dążność do zwielokrotniania. 
Zwłaszcza, gdy do ich opisania używa się słowa "któż".

Któż bowiem mógłby przypuszczać, że po spędzeniu tegorocznej zimy pod maską nieużywanego Matiza, wyprodukowany wcale nie w Chinach, tylko w Poznaniu akumulator się rozładuje?
Ja mógłbym!
Nawet na okoliczność uświetnienia swoich przypuszczeń przed świętami poszedłem do Biedronki po prostownik!
Dlatego Matiz, w którym akumulator był naładowany, że aż elektrony wyciekały, zapalił od pierwszego, najdalej drugiego "niewkurwiajmnia". Problemem nie był bowiem prąd, a - jak wspomniano w tytule - benzyna.
Rzecz wyszła na jaw, gdy spostrzegłszy, zmartwiwszy się i postanowiwszy coś zaradzić niskiemu ciśnieniu powietrza wybrałem się na stację podpompować prawy przód.
Mniej więcej w połowie drogi kontrolka wyłączenia silnika zasygnalizowała, że okoliczność dla jakiej została przylutowana przez źle opłacanego dziesięciolatka o dźwięcznym, jednosylabowym imieniu właśnie się wydarzyła.
Jak zwykle, nie uwierzyłbym, bowiem skubana zapalała się w tak przypadkowych momentach, że dawno przestałem zwracać na nią uwagę. Przypuszczam, że gdyby Ezop żył w dzisiejszych czasach (i jeździł Matizem) - w swojej bajce o chłopcu krzyczącym "wilki" obsadziłby rzeczoną kontrolkę jeśli nie w roli chłopca, to przynajmniej wilków.
Nie mogłem jednak nie zwrócić uwagi na ciszę.
Oraz na fakt, że widoczne w bocznych szybach łódzkie drzewa, szwalnie i przędzalnie przesuwają się coraz wolniej.
A następnie zatrzymują.
Gdy zaczęły się cofać - wcisnąłem hamulec.
"W baku było jakieś dwadzieścia złotych, powinno wystarczyć. Chyba... " - wyciągnąłem dłoń przed siebie i podrapałem po nosie - "...chyba, żeby bak zaczął przeciekać niżej".
Nie mogłem tego wykluczyć.
A ponieważ zdarzenie miało miejsce na najbardziej stromym fragmencie ulicy imienia Juraja Janosika, nie mogłem też popchnąć Matiza wyżej, w kierunku, w którym znajdowała się stacja.
Nie to, żebym nie próbował, nawet na rozruszniku podjechałem ze dwa metry, w końcu akumulator naładowany! Ale do szczytu raczej bym nie dotarł, zaś parking, właściwie wjazd pod bramę, miałem niedaleko za sobą.
Więc machając przepraszająco do wszystkich mrugających światłami, trąbiących klaksonami i gestykulujących (rękami) kierowców pozwoliłem się Matizowi dosłownie oraz w przenośni stoczyć.
Zastanawiałem się przy tym:
Czemu silnik nie działa?
Czyżby gaźnik?
Obie półkule stanowczo stwierdziły, że Matizy nie mają gaźników.
Ujemne pięćdziesiąt metrów dalej stało się dla mnie jasne, że moje modlitwy, dzięki którym zimowe samonaprawienie przeciekającego baku miało stać się dowodem cudu, nic nie dały i zbiornik jest równie dziurawy co jesienią, a może nawet bardziej. Dziury nie zatkały się "jakąś taką mieszaniną smoły i błota, zresztą nie ważne czym, byle się zatkały Panie". Jedynym plusem było, że nie muszę rewanżować się wstąpieniem do klasztoru. 

Coś jednak zrobić należało.
Czułem, że dłuższe pozostawienie Matiza na podjeździe punktu skupu złomu gdzie obecnie stał, mogło wywołać podobne konsekwencje jak przyniesienie flaszki na spotkanie grupy wsparcia albo wrzucenie noworodka do "okna życia".
Musiałem zdobyć benzynę.

Kroki, które należy podjąć

Gdy z jakichś przyczyn zabraknie ci benzyny i:

I. Jeśli jesteś kobietą

1. Zadzwoń po kogoś.

2. Jeśli telefon ci się rozładował zatrzymaj gwałtownymi gestami pojazd prowadzony przez mężczyznę, wytłumacz mu co się stało i powiedz, że potrzebujesz po kogoś zadzwonić.
Ten mężczyzna powie, że spoko, nie musisz nigdzie dzwonić bo on sam ci zaraz przywiedzie, wolisz jechać z nim czy poczekać?

3. Poczekaj! Nie wiadomo przecież kim on jest?! Może na przykład być stylistą projektującym stroje i wychodzącym z założenia, że jeśli chodzi o szablony to żaden papier nie zastąpi ludzkiej skóry.

4. Usiądź sobie.

5. Możesz poprawiać makijaż.

6. Lub (jeśli jesteś kobietą o umyśle ścisłym) - liczyć przejeżdżające samochody. 

7. W przypadku, gdyby mężczyzna z punktu drugiego zostawił ci swój telefon - zadzwoń pod numer 883 001 665 i osobę, która odbierze zapytaj czy są takie modele, co się rzadko rozładowują.

8. I czy są do nich wymienne różowe obudowy.

9. I po ile...

10. ...chyba, żeby włączyła się sekretarka. To wtedy coś na nią nagraj.

11. Na przykład "oj dana, dana".

12. Gdy ktoś w końcu wróci z benzyną - pokaż mu gdzie  twoim zdaniem otwiera  się wlew.

II. Jeśli jesteś mężczyzną

1. Zlokalizuj benzynę. Choć ten punkt nie dotyczył sytuacji, na której oparto niniejszy poradnik, nie należy go pomijać. Obranie niewłaściwego kierunku podróży po benzynę może znacząco wydłużyć czynność jej zdobywania. (Tu uwaga: dość oczywisty pomysł by kierunek podróży był zgodny z kierunkiem siły ciążenia wbrew pozorom nie jest pomysłem dobrym, chyba, że przypadkowo akurat mamy przy sobie sprzęt wiertniczy oraz przenośną rafinerię. ) 

2. Chociaż w rzeczywistości można wybrać sposób dotarcia do benzyny - w tym poradniku skupimy się na wykorzystaniu doświadczeń autora. Zatem pójdź na przystanek, postój na nim jakieś pół godziny (niedziela, święta), później machnij ręką i postanów pójść pieszo. Bądź przy tym pewien, że gdy tylko pięćdziesiąt metrów dalej stracisz przystanek z oczu, przyjedzie na niego autobus, na który czekałeś, a który czaił się za kępą drzew, aż sobie pójdziesz. 

3. Na stacji kup pięciolitrowy baniak kranówy w nonsensownej cenie dwóch złotych za litr. 

4. Wypij ile zdołasz. Przypomnij sobie cenę i wypij jeszcze trochę. Zaproponuj pracownikom stacji poczęstunek. Zaproponuj poczęstunek klientom. Tym co zostanie podlej kwiaty.

5. Gdy pojemnik będzie pusty napełnij go benzyną z dystrybutora i wysłuchaj pozbawionej sensu uwagi, że przed napełnieniem pojemnika benzyną trzeba poprosić o jakieś pozwolenie.

6. Zapytaj "No dobra, a co się może stać, jak ktoś o pozwolenie nie poprosił?" 

7. Żeby odblokować pracownika pokaż mu zdjęcie jego miny i zapytaj czy możesz je wrzucić na fejsa.

8. Zapłać i wyjdź. Idź na przystanek.

9. Pamiętaj, że jeśli ty widzisz nadjeżdżający autobus - on też cię widzi. Żeby złapać autobus - musisz myśleć jak autobus. Ty przyspieszysz, on przyspieszy, ty zaczniesz biec - on przejedzie na czerwonym. W końcu, nawet jeśli uda ci się dobiec - on się po prostu nie zatrzyma. Idź pieszo.

10. Gdy dotrzesz do miejsca, w którym zostawiłeś Matiza przypomnij sobie, że nie masz lejka i chwilowo się tym nie przejmuj, lejek można zrobić z gazety.

11. Przypomnij sobie, że nie masz również  żadnej gazety, rano posprzątałeś pojazd, co głównie polegało na opróżnieniu go z papierów. 

12. Zmartw się, że nie wziąłeś ze stacji jakieś ulotki, ale po chwili przestań. Lejek można też zrobić z pustej butelki PET.

13. Przypomnij sobie, że poranne porządki polegały też na wyrzuceniu butelek.

14. Zauważ pobliski śmietnik i odnajdź pierwszy sensowny powód, dla którego wprowadzono segregację śmieci.

15. Przy pomocy noża, potłuczonej butelki, zedrzyj o asfalt lub odgryź dno butelki w sposób przedstawiony na rycinie:


16. Wsadź butelkę we wlew paliwa. W sposób przedstawiony na rycinie:


17. Teraz moglibyśmy sobie tej benzyny co najwyżej nakapać, w wielu samochodach bowiem normalne wlewanie uniemożliwia mechanizm specjalnej, widocznej dopiero po odkręceniu korka blaszki na sprężynie. Ma ona na celu uniemożliwienie dostania się do baku owadom, zaś jeśli już się dostaną - ich wydobycie się na zewnątrz. Problem antyowadziej blaszki można rozwiązać zwiększając wysokość z jakiej nalewamy paliwo. Już około metrowy słup benzyny wystarczy do przełamania oporu zabezpieczenia, jednak takie nalewanie może być obarczone dużym rozrzutem, zwłaszcza w warunkach polowych, w efekcie czego rozlane  paliwo spowoduje rozpuszczenie farby z naszych nowych chińskich adidasów. 
Na szczęście nie trzeba lać z wysoka. Należy poprzez nasz zaimprowizowany lejek wetknąć śrubokręt, który utrzyma mechanizm w stanie otwartym, pozwalającym na swobodny przepływ.

18. Benzyny.

19. Jak na rycinie nr 3:


18. To wszystko


To właściwie naprawdę wszystko jeśli chodzi o poradnik. Ale należy pamiętać, że w wydarzaniach, na których poradnik został oparty, występował Bezszelestny. 

Przyniesienie i nalanie benzyny nic nie dało. 
Nie dlatego, że wyleciała przez rozszczelnienie, pamiętając o nim zaparkowałem pojazd dziobem w dół ulicy Janosika (a rozszczelnienie jest z tyłu). 



Przyczyną wyłączenia silnika mogła być bowiem - co kilka minut później wyszło na jaw - rozluźnienie mocowania klemy do akumulatora. 




Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX