#EPIZODY: O inspiracji

20 marca 2015

O inspiracji

Dowiedziałem się jak jest po angielsku "bez".
Wiedziałem, że "without", ale chodzi o te kwiaty...

Czasem dostaję propozycję współpracy  przy promowaniu jakiegoś produktu i właśnie tak było tym razem. Poniższy tekst jest efektem takiej propozycji. Wszystkie opisane wydarzenia, osoby, miejsca, marki i zwierzęta, a także czas akcji (piątek) są jak najbardziej prawdziwe i zostały namalowane dokładnie tak, jak je zapamiętałem. 

Ważne ostrzeżenie - tekst jest przeznaczony dla osób pełnoletnich. Jeśli nie masz ukończonych osiemnastu lat - przestań czytać go teraz.

Ponieważ dzięki poprzedniej linijce wszyscy małolaci z całą pewnością porzucili lekturę, my dorośli możemy kontynuować...

Rozlegające się w piątek rano pukanie do drzwi oderwało mnie od tępego gapienia w słońce i czekania aż zostanie zasłonięte przez Księżyc.

- Idź no Zmora, zapytaj kogo diabli niosą - nakazałem psu Najmilszej. 
Ten nawet nie drgnął. Ostatnio wykonuje moje polecenia tylko wtedy, gdy zawierają słowo "spacer", "idziemy" lub "masz".
- Masz iść zobaczyć... - spróbowałem, ale pukanie mi przerwało w bardziej natarczywy sposób. Musiałem sam wstać, a ponieważ przed oczami latały mi kolorowe plamy, lekko obijając się o meble poszedłem do drzwi .
- Pan i10? - zapytał stojący za nimi Człowiek Listonosz.
Potwierdziłem. 
Zechciał sprawdzić dowód, a następnie poprosił o złożenie przysięgi na Biblię, że dokument nie został ukradziony prawowitemu właścicielowi tylko po prostu zawiera stare zdjęcie. Przysiągłem. 
- No to paczka dla pana. Do widzenia.
Postawiłem odebrany pakunek w  przedpokoju i wróciłem do obserwacji jedynego w tym i w najbliższych kilkunastu latach osiemdziesięcioprocentowego zaćmienia słońca. 

Temat przesyłki pojawił się ponownie dopiero po południu, gdy Najmilsza przyszła z pracy przyprowadzając przy okazji swoją siostrę Monisię. 

- i10, co to za paczka stoi w wejściu?
Uchyliłem z oczu łagodzący kompres.
- Nie sprawdzałem. Chcecie zobaczyć jakie mam ładne zdjęcia zaćmienia słońca? 
- Nie chcemy. Co jest w paczce?
- Mówię, nie sprawdzałem, nie wiem.
- Nienormalny jesteś? - oburzyły się - Jak można nie sprawdzić?! Otwieraj natychmiast!
Ponieważ chciałem dać oczom jeszcze chwilę wytchnienia - poprosiłem, żeby otworzyły same.
Rozszarpały papier odsłaniając duże pudło owinięte kokardą,  której wielkość zachwyciła obie po czym dochodząc do wniosku, że to spóźniony prezent pod choinkę, uznały, że to jak pracuje Poczta Polska to skandal, a następnie uznały, że warto przeczytać biegnący na wstążce napis po czym  Monisia skrytykowała krój, a Najmilsza kolor wstążki jako wprowadzające w błąd.


Gdy pod pudełkiem wymacały kopertę - Monisia rozdarła ją, Najmilsza chrząknęła i wskazała na mnie głową. Monisia zrobiła pytającą minę, ja pokiwałem, że tak, może ją rozedrzeć, i Monisia wyjęła list:

"Drogi i10,
Twój blog czytają mądrzy ludzie.
I w ogóle.
Dlatego chcę ci polecić mój napój.
Przesyłam poczęstunek, będę wdzięczny jeśli po wypiciu napiszesz do czego Cię zainspirował.
Szczerze oddany
Lord Somersby". 

Zajrzeliśmy do kartonu.
Zawierał piwa Somersby. 
Właściwie to nie piwa, tylko "napoje piwne".
Jak wynikało z etykiet napoje zostały zrobione z limonki i... kwiatów bzu.
- Kto używa bzu w celach spożywczych? - zastanowiłem się.
- Konie - poinformowała Monisia.
- I pszczoły - zauważyła Najmilsza.
- Oraz - podałem im po butelce i zbliżyłem etykietę do oczu - producenci tego piwa. Próbujemy.
I spróbowaliśmy.

Wspólne przemyślenie mamy jedno.
Somersby to nie jest piwo.
To jest napój. Według Monisi bardziej smaczny niż orzeźwiający, według Najmilszej odwrotnie, zaś według obydwu jego smak...
- Dziewczyny, dobra, nie chodzi o to, żeby porównywać tylko powiedzieć...  - wąchając kapsel spojrzałem ostatni raz na list, złożyłem go i wsadziłem do wewnętrznej kieszeni marynarki w szkocką kratę, co łatwo można było poznać po niewielkich napisach "manufactured by Macleod" na każdym nicie - ...do czego nas ten smak inspiruje?
- Ja bym normalnie popatatajała - zarżała Monisia. - Jeśli konie lubią bez, to czuję się bardzo końsko.
- A we mnie obudziło to pszczołę - Najmilsza wyjaśniła nam czym, jej konkretnie zdaniem, zajmują się pszczoły i co z tych rzeczy zamierza zrobić ze mną, ale dopiero wieczorem i tylko jeśli zasłużę**. - A ty i10?
- A ja... - podrapałem się po głowie - ...ja chyba namalowałbym obraz.

Kilka lat temu kupiłem dla Róży blejtramy, pędzle i farby.  Jednak jej chęć malowania okazała się trwać jedno popołudnie i gdy usłyszała o zakupach poprosiła bym je przekazał "biednym dzieciom", lub spróbował zamienić zestaw na fortepian. Wątpiąc w możliwość takiej wymiany zaniosłem zestaw do piwnicy. Zamierzałem go spalić w razie dużej zimy, dobrze, że tak nie zrobiłem. Teraz poszedłem i przyniosłem go do mieszkania.

Sztalug nie mam - ich rolę spełniła stara tablica suchościerna. Przykleiwszy na taśmę dwustronną blejtram dolałem do farb rozpuszczalnika i zastanowiłem się co konkretnie mógłbym namalować.
- Psa. Namaluj Zmorę - zaproponowały dziewczyny.
Niestety zwierzę, które przez cały dzień leżało jakby symulując zdechnięcie, od momentu ich wejścia zaczęło udawać ożywienie i ewidentnie obliczoną na wyżebranie jedzenia radość. Ewentualny wizerunek przedstawiałby  więc rozmazaną plamę.
Zatem pies nie.
- To może którąś z was?
Najmilsza jak zwykle się nie zgodziła na przedstawienie swojego wizerunku. Nawet na obrazie. Nawet z "zamazaną twarzą tak, że nikt nie pozna rysów". Nawet sam tułów z uciętą głową. Nie i już.
Na szczęście Monisia nie wierzy, że powielanie wizerunku powoduje utratę duszy (może dlatego, że nie wierzy w istnienie samej duszy) zatem po dwóch godzinkach wybierania odpowiedniego stroju z szafy Najmilszej usiadła do portretu. 
Przy piecu. Później przy stole. Później przy szafie. A na koniec, uznawszy, że najlepszym miejscem będzie parapet przy oknie - wspólnie uznały, że Monisia musi się przebrać w coś innego. 

Ostateczny efekt w ostatecznym stroju (i w ostatecznym oknie) wyglądał tak:


Malując "Kobietę w oknie" starałem się może nie tyle trzymać konwencji modnego obecnie hiperrealizmu, co przedstawić jakąś własną wizję kobiecości kobiet, parapetowatości parapetów i oknowatości okien.
Chciałem, żeby odbiorca obrazu mógł na niego spojrzeć jak gdyby z mojej głowy, przez perspektywę  moich oczu.
Czyli z lekkim astygmatyzmem.
Śmiało więc i bez wahania mieszałem kolory, długimi pociągnięciami pędzla  podkreślałem kształt monisiowych kończyn, a krótkimi ale zdecydowanymi maźnięciami oznaczałem miejsca, w których okno wydawało mi się bardziej kwadratowe niż w innych. Jednak obraz nie do końca był wyłącznie moim dziełem, pamiętajmy, że obok mnie siedziała Najmilsza i jako człowiek będący w szczęśliwym związku i chcący w takim pozostać - musiałem słuchać jej wskazań typu "niech buty bardziej wpadają w granat", "słabo widać pasek" czy też "otwórz nam jeszcze po jednym".
Bo ciągłej inspiracji dostarczał nam Somersby.

Mniej więcej po czwartym dziewczyny poczuły wenę muzyczną i zaśpiewały pieśń w której pojawiły się polskie pola, łąki, góry, szemrzący potok oraz wyprzedaż w łódzkich oddziałach sieci H&M.
Siła tej pieśni była tak wielka, że chciałem zapłakać.
One jednak powiedziały:
- Nie zapłakuj i10, tylko skoro nasza pieśń tak cię urzekła, idź nam kupić więcej tego napoju, bo się kończy.
- Chyba was powaliło - odparłem. - Ja jestem... - machnąłem uzbrojoną w pędzel ręką w stronę sztalug by podkreślić kim jestem - ...malarzem! Same pójdźcie i przy okazji mi też przynieście.
Obraziły się, powiedziały, że w takim razie idą do Monisi, Najmilsza wróci wieczorem, choć wcale nie wie, czy warto wracać do człowieka, który nie chce się przelecieć po piwo, na koniec zaśmiały się szyderczo i złośliwie i poszły.
A ponieważ zrobiło się już ciemno, na szybko poprawiłem mój obraz tak, jak go miałem w głowie, podpisałem dla ewentualnych potomnych, zawiesiłem do wyschnięcia na ścianie i usiadłem do niniejszego tekstu.

Który również, a może nawet przede wszystkim w całości zainspirowany jest "napojem piwnym #Somersby #ElderflowerLime".

i10 "Kobieta w oknie" 2015 r., olej na płótnie, 23x30cm









Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX