#EPIZODY: O ataku z kosmosu

8 lutego 2015

O ataku z kosmosu

Jakiś czas temu:

Pluszowy Choć Nie Wygląda Ale W Innych Galaktykach Plusz Ma Inne Definicje Zysio* wylądował na trzeciej planecie licząc od nieładnego żółto-białego słońca we wtorek lokalnego czasu z pewnym obrzydzeniem.
"Cóż za ohydna planeta - pomyślał. - Grzyby rosną na jednej nodze, a sądząc po kolorze gruntu, na Święto Trzech Słońc nie wypuszcza się gąsienic z wulkanów! Kurde, nie wiadomo, czy oni tu mają Święto Trzech Słońc!"
Jak widać 
Pluszowy Choć Nie Wygląda Ale W Innych Galaktykach Plusz Ma Inne Definicje Zysio nie był mistrzem kosmicznej nawigacji.
Był za to sumiennym człowiekiem obcym i zgodnie ze standardową procedurą znalazł najbliższe miejscu lądowania źródło energii, ukrył się obok niego i włączył tryb zbierania... 


Zbierać miał dwie rzeczy: informacje i energię. 
Te pierwsze posłużą w przyszłości do podjęcia decyzji gdzie się zasiedlić po zakończeniu procesu likwidacji życia na tej śmiesznej niebiesko-zielonej planetce. A energia - ta w odpowiednim momencie pomoże rozpętać anihilacyjne piekło.
"W odpowiednim momencie. A teraz naładujmy baterie" - pomyślał Pluszowy Choć Nie Wygląda Ale W Innych Galaktykach Plusz Ma Inne Definicje Zysio i przeszedł w tryb czuwania.



Czasy dzisiejsze. 

Konkretnie wczoraj:


Wczorajszy poranek rozpoczął się jak zwykle. 
Łazienka, kawa, rozpalić w piecu, wyjść z psem, stracić psa z oczu, wygwizdać go z chaszczy, wrócić. Nietypowa była chmura dymu witająca mnie po powrocie.
Z chmury wyłoniła się machająca rękami i kaszląca Najmilsza:
- i10, z pieca leci dym.
Promyk na nieboskłonie mojego żywota ma tendencję do stwierdzania oczywistości, co w ogóle mi nie przeszkadza, bo uważam, że jakby ludziom przeszkadzały takie drobiazgi - ludzkość dawno by wyginęła, a tego, jako człowiek odpowiedzialny, wcale bym nie chciał.
- Dzięki, że powiedziałaś - moje podziękowanie wydmuchnęło lecące w jej stronę kółko, któremu lekkim machnięciem ręki nadałem kształt serduszka. - Zaraz coś z tym zrobię. 
Otworzyłem okno, usiadłem do komputera i wpisałem w Google "z pieca mi leci dym, co robić?".
"Wezwij kominiarza" - grzmiało pierwszych dziesięć stron wyników. W większości z nich pojawiły się alternatywne propozycje zakupu czujnika do mierzenia stężenia czadu. 
Nie tylko bez czujnika, ale też bez rozglądania się wiedziałem, że zrobiło się czadowo w sposób bardzo stężony.
Na stronie jedenastej wyników wyszukiwania znalazłem zdjęcia nagich Rosjanek z sesji przy piecu, a na dwunastej ofertę wysyłkowej sprzedaży kominiarek dla prawdziwych wielbicieli piłki nożnej.
Nie potrzebowałem kominiarek, na Rosjanki ledwie zerknąłem. Czułem też (prawdopodobnie nadludzkim) zmysłem, że  kwestia kominiarza może w jakiś sposób być związana z kwestią płacenia. Problem zatem wolałem rozwiązać sam.
Zmieniłem treść zapytania na: "Jak przetkać komin w piecu?"
Tym razem Rosjanki pojawiły się już na pierwszej stronie.
Ale już pod nimi była interesująca mnie porada.
"Normalnie. Wsadź rękę i grzeb".
Najpierw musiałem poczekać, aż piec ostygnie...


Pluszowy Choć Nie Wygląda Ale W Innych Galaktykach Plusz Ma Inne Definicje Zysio  czuł, że temperatura spada. Źródło dostarczało coraz mniej energii, a gwar wokół miejsca jego kryjówki kazał mu podejrzewać, że został zdemaskowany.
Służącym do tego kosmicznym zmysłem sprawdził, czy stan wewnętrznych baterii anihilacyjnych wystarczy do wzbudzenia atomowego Armagedonu.
Brakowało niewiele... 
Pluszowy Choć Nie Wygląda Ale W Innych Galaktykach Plusz Ma Inne Definicje Zysio postanowił zrobić to, co przedstawiciele jego cywilizacji robili tylko w stanie najwyższego zagrożenia. Wyłączył układy peryferyjne służące do utrzymywania  kontaktu z rodzinnym meczetem** w pobliżu Alfa Centauri i skupił na zdobyciu brakujących dżuli oraz rozmyślaniu nad idiotyzmem swojego przydługiego imienia.



Po wystygnięciu pieca zgodnie z poradnikiem zawinąłem rękawy, żeby się nie ubrudzić podczas wygrzebywania popiołu, owinąłem prawicę reklamówkami, a na głowę założyłem papierową torbę.
Szybko okazało się, że to był błąd.
Papierowa torba na głowie ograniczała widoczność , nawet po wycięciu dziur.
Doszedłszy do wniosku, że nie pierwszy to raz, gdy będę upaprany - przystąpiłem do działania bez ochraniacza głowy.
Jedyna zmiana, jaką udało mi się osiągnąć pół wiadra sadzy później przejawiała się w moim wyglądzie. Przypominałem osobę z grupy zawodowej zajmującej się  rzucaniem petard przed siedzibą Jastrzębskiej Spółki Węglowej. 
Czarną ręką otarłem czarne czoło.
- Najmilsza, krauznij dyć knobloszkę - powiedziałem po śląsku, żeby utrzymać konwencję sceny, a piękna kobieta, do której się zwróciłem poszła po knobloszkę.
Albo sprawdzać, co miałem na myśli. 
Nie czekając aż wróci, wziąłem ze stołu gazetę, podpaliłem ją i wetknąłem do pieca.
Niestety dym leciał nie w tę stronę, cug się nie pojawił.
Głębiej ręką nie dałbym rady sięgnąć bez wyrywania drzwiczek z pieca lub kości ze stawów. 
Potrzebowałem jakiegoś narzędzia, najlepiej drutu.


Przez chwilę Pluszowy Choć Nie Wygląda Ale W Innych Galaktykach Plusz Ma Inne Definicje Zysio czuł ciepło. I choć porcja energii była mała i nadal nie wystarczała do inicjacji jądrowego holokaustu, który usunie z tej planety wszelkie życie, to brakowało coraz mniej. 
Kosmiczny najeźdźca poprawił się w swojej kryjówce i wczepił pokryte miękkim, jednak kompletnie nie sprawiającym wrażenia pluszowego** futrem i zakończone krótkimi szponami macki w nierówności muru. 


Po drut musiałem pójść do piwnicy.
Na schodach przestraszyłem sąsiadkę z dołu, kota sąsiadki z góry, a mieszkaniec parteru - pan Zbyszek na mój widok przeżegnał się. Jak to katecheta.
Uzbrojony w metrowy płaskownik wróciłem do mieszkania i natychmiast przystąpiłem do działania.

Szczególnie mocno dźgałem w miejscu, gdzie wydawało mi się, że wnętrze pieca jest dziwnie miękkie. 
Po kilkunastu minutach miałem przed sobą nie tylko kolejną szufelkę sadzy, ale i perspektywę malowania przedpokoju.
Moment zastanowiłem się nad możliwością zorganizowania w mieszkaniu muzeum tematycznego pt. "Powstańcze piwnice, przez które górnicy uciekali przed bombardowaniem", ale przypomniałem sobie, że mieszkanie mieszczące się na przedostatnim piętrze może być w roli piwnic mało realistyczne, chyba żeby zakleić okna, a  na to Najmilsza nigdy się nie zgodzi.
"A jakby do tego pieca zajrzeć?  - zastanowiłem się. - Ja głowy nie wsadzę , ale Adaś sąsiadów..."
W realizacji scenariusza współczesnej wersji Anielki, przeszkodził mi sygnał telefonu.
Po kilku pierwszych słowach podziękowałem pracownikowi Citybanku za zainteresowanie, wyraziłem opinię, że telefonowanie do "osób, których numer telefonu komputer wskazał w drodze losowania" jest nielegalne i rozłączyłem się.
Ale spoglądając na telefon wpadłem na pomysł wsadzenia go do pieca i nagrania wnętrza.
Przecież w telefonie była latarka!
Jak pomyślałem - tak zrobiłem. 
Do obejrzenia nagrania usiadłem przy stole odgarnąwszy z wierzchu warstwę sadzy.
Czarny ekran, a na nim pojawiające się dwa jasne punkty, jakby mrugające oczy.
"Czyżbym płaskownikiem przedziurawił piec?"




Pluszowy Choć Nie Wygląda Ale W Innych Galaktykach Plusz Ma Inne Definicje Zysio wiedział, że był zdemaskowany. Akurat w momencie gdy do naładowania zapalnika brakowało ledwie promili.
W akcie desperacji postanowił wydostać się ze swojej kryjówki i zdobyć odrobinę światła słonecznego. Schował więc pazury i zlatując w stronę jasnego prostokąta uruchomił w swoim ciele procedurę automatycznej eksplozji...





Słysząc radosne szczeknięcie Zmory odwróciłem głowę akurat by ujrzeć jak chwyta wypadającego z pieca maleńkiego pluszaczka, podrzuca go do góry i z podskokiem połyka.
Nie powiedziałem o tym Najmilszej, żeby uniknąć rozmowy o "niepilnowaniu jej psa".
Temat brzmiał zatem "O czym myśli osoba paląca gazetę, której partnerka tej osoby jeszcze nie przeczytała". Tłumaczenie, że głowę miałem zajętą znaczeniem słowa "krauznąć" okazało się niestety nieprzekonujące.
Przestała się dąsać gdy napaliłem w piecu i jasnym się stało, że cała ta nieodgarniana sadza działała jak izolator, a pozbywając się jej zaoszczędzimy na zużyciu węgla.

Godzinę później, gdzieś daleko w kosmosie (w okolicach orbity Plutona):


Wobec ostatnich wieści o tragicznej śmierci Pluszowego Choć Nie Wygląda Ale W Innych Galaktykach Plusz Ma Inne Definicje Zysia zwanego przez swoich ziomków Bobem**, potężna armada statków wypełnionych przeznaczonym na inwazję sprzętem wyhamowywała... 

  








Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX