#EPIZODY: O wyjeździe do spa

O wyjeździe do spa

Milion lat temu
Tyranosaurus Rex usiadł na kamieniu i spoglądając na rozciągające się nad Pilicą tereny próbował otrzeć łapką spocone czoło. Przyglądając się tym nieudolnym próbom tyranozaurzyca* zaczęła się histerycznie śmiać...



Osiemset lat temu

Książę Kazimierz Sprawiedliwy włóczył się po podłódzkich lasach szukając czegoś do upolowania na obiad, a przy okazji wytchnienia od gderania żony Heleny i ciągle skrzywionego ojca - Bolka. 
- Jak tak dalej pójdzie... - z przeraźliwym skrzypieniem zbroi książę odwrócił się w siodle do jadących za nim rycerzy - ...jak tak dalej pójdzie, to w przyszłości mojego ojca będą nazywać Krzywoustym, co nie, moi dzielni wojowie? 
Dzielni wojowie zarechotali raczej z uprzejmości, mieli po przyłbice ciągłych żarcików księcia, zwłaszcza, że odwracanie się i wywoływane nim skrzypienie zbroi odstraszało zwierzęta. Ale książę był księciem, każdy chciał awansować, a jedyną drogę na królewski dwór wypełniał rechot z marnych, pozbawionych sensu żartów księcia. Więc rechotali.
Wtem grom przeszył szybko ciemniejące niebo, a z gęstwiny leśnej dobiegł łoskot łamanych drzew, jak gdyby przez puszczę w kierunku jeźdźców przedzierał się ogromny stwór. 
Książę natychmiast jako pierwszy zatrzymał konia w miejscu, jego rycerze zaraz za nim (było słychać kilka blaszanych stuknięć elementów końskiej karoserii).- Słyszycie to co ja? - książę podniósł palec - coś się do nas przedziera! 
Ci z rycerzy, którzy zdążyli przejść na chrześcijaństwo szybko uczynili znak krzyża, bardziej starodawni - ośmiokątny znak Świętopełka, jedyny w grupie pogański ortodoks  - znak kapusty z grzybami. Jego towarzysze uprzejmie poczekali aż skończy.
- Co to może być? - głośno zastanowił się jadący pod koniec kolumny Brzęczysław. - Może dinozaur?

- Nie bądź głupi, dinozaury wyginęły - książę parsknął lekceważąco, jednak ze względu na opuszczoną przyłbicę parsknięcie było nieprzekonujące i spowodowało jedynie oślinienie wnętrza hełmu.

"Do licha, zardzewieje." - pomyślał. "A jak Lenkę poproszę, żeby mi uprała zbroję to będzie jęczeć więcej niż to warte. I na pewno znowu zapomni po praniu naoliwić."

Jego myśli przerwał widok łamiących się drzew spośród których na polanę przed jeźdźcami wyszła ogromna siedmiometrowa gęś.
- Siema - rzekła. - jam jest gęś zesłana przez Pana i powiadam wam...  - gęś schyliła się i przyjrzała księciu próbującemu okutą rękawicą podnieść przyłbicę - ...kolego, ty tu dowodzisz?
- Taaa...- zrezygnowany książę Kazimierz zaprzestał nieudolnych prób i wyprostował się w siodle, znowu skrzypiąc. - ...jam ci to.
- Przepraszam? - gęś nie dosłyszała.
- Jam ci to. - powtórzył - Jestem księciem.
- No dobra - gadająca gęś wyprostowała się okazując całe swoje nieprawdopodobne siedem metrów gęsiowatości. - Otom jest gęsią zesłaną przez pana i macie tu wybudować miasto!
- Czemu? - zaciekawił się Kazimierz.
- Bo jestem gęsią zesłaną przez Pana.
- Aha - próba podrapania się po brodzie wywołała jedynie iskrę i głuche donośne stuknięcie od którego księciu zabrzęczało w uszach. - A przez którego pana?
- Grzeszniku! - gęś rozpostarła skrzydła i wyciągnęła szyję ku niebu, wywołując rżenie kilku bardziej lękliwych koni - nie wiesz, że jest jeden Pan?!
- Oj dobra, dobra... - dzień księcia Kazimierza jeszcze się na dobre nie zaczął, a wyglądało, że będzie wypełniony problemami jak rzadko - to gdzie konkretnie to miasto ma być...?

Sześćset cztery lata temu


- To mówicie, że Kazimierz zbudował to miasto, bo mu gęś kazała? - zgromadzeni wokół króla rycerze przyglądali się piekącemu się na rożnie dzikowi i przetrawiali w głowach usłyszane informacje, a w żołądkach wypitą jałowcówkę. 
- No - król Jagiełło wiedział, że to nie jest zbyt motywująca opowieść, dlatego postanowił nieco ją ubarwić - a za gęsią stały wielkie lwy! 
- Ile?
- Dziesięć!  
W 1410 roku liczba dziesięć byłą najwyższą znaną matematyce. Nie wszyscy rycerze byli jednak matematykami, dlatego spoglądali jedni na drugich szukając wyjaśnienia. Jedynymi, którzy się nie rozglądali byli Jurand ze Spychowa oraz Leon Niemczyk. Ten drugi podniósł obie ręce pokazując wszystkie palce pozostałym.
- Dziesięć. O tyle. - powiedział, a rycerze pokiwali głowami udając że rozumieją.
Po czym król zaproponował, żeby towarzystwo dało spokój legendom i przystąpiło do omawiania planów nadchodzącej bitwy i ustalania, dlaczego właściwie ma się ona odbyć pod Grunwaldem, a nie na ten przykład pod Pyrzycami...

Tydzień temu

-... i niech pan powie Najmilszej, że tam będzie spa! - ostatni z argumentów pani Kasi, pracownicy Groupona był najbardziej przekonujący.

Miałem pojechać do Sulejowa, zrobić relację z pobytu w tamtejszym hotelu oraz przede wszystkim poinformować Czytelników, że z Grouponem można...











...do którego właśnie wybraliśmy się z Najmilszą. 
Na weekend.
Do Sulejowa, bo blisko, a wobec kompletnego zepsucia Bezszelestnego - musieliśmy jechać autobusem.
 (to skoro każdy już sprawdził co jest w linkach - kontynuujemy) 

Tak oto, po wielu godzinach** podróży znaleźliśmy się w Sulejowie - miejscowości założonej przez Kazimierza Sprawiedliwego. Co ciekawe - hotel mieścił się w dawnym opactwie cystersów, obecnie przerobionym na obiekt wypoczynkowy.

- Chciałbym pokój, w którym mieszkał Jagiełło! - poinformowałem recepcjonistę, a ten popatrzył na mnie jak na człowieka.., który po prostu wie co dobre. 
- A mnie proszę zapisać na wszystkie zabiegi - dodała Najmilsza. 

O ile moja prośba została spełniona - dostaliśmy pokój w którym Król zastanawiał się czy przed bitwą pod Grunwaldem siedzieć w krzakach, czy nie siedzieć, co powiedzieć gdyby wróg przysłał jakieś miecze, a tak w ogóle to czy bitwy jednak, zgodnie z sugestiami kolegów, nie rozegrać pod Pyrzycami - w sumie tam tak ładnie - o tyle prośba Najmilszej spełniona nie została. 
- Możecie państwo skorzystać z jednego zabiegu na osobę - poinformował ją recepcjonista.
- Czyli w sumie z dwóch? - upewniła się ócz mych źrenica.
Recepcjonista szybko przeliczył w pamięci:
- Tak. 
- To biorę oba. 
Widząc pytający wzrok recepcjonisty wzruszyłem ramionami - przecież jasne jest, że i tak nie planowałem żadnych zabiegów. Uważam, że są nie tylko bezsensowne ale i mogą być niebezpieczne dla męskiego organizmu. 
I z kuponami na zabiegi poszliśmy do królewskiego pokoju. 

Powiem krótko:
Pełen wypas. 

Zarówno pokój - z dwoma kanapami, które po zsunięciu dały królewskie łoże, jak i hotel. 
Co ciekawe - gościli w nim nie tylko królowie, książęta, politycy i prezydenci. Wielkie kamienne korytarze pamiętały  wizyty wielu ekip filmowych.
Kręcono w nim:
Potop,
Ogniem i mieczem,
Pana Wołodyjowskiego,
Naznaczonego,
serial "Janka"**
oraz, co najważniejsze...
Gwiezdne Wojny!
I nie ma żadnego  znaczenia, że jedyna nakręcona scena, w której Obi-Wan Kenobi mówi:
"LUK! CHODŹ ZWIEDZIMY OPACTWO CYSTERSÓW W SULEJOWIE!" została w końcu wycięta z ostatecznej wersji filmu!


W lochach budowli, w których dawno temu cystersi łamali kołem niecystersów próbując ich zmusić do... cysterzenia obecnie znajduje się basen, sauna, siłownia i boisko do siatkówki. 

Basen w najpłytszym miejscu miał 1 m głębokości, w najgłębszym 1,9. Najmilsza nie zauważyła przecinka i stwierdziła że nad taką otchłanią to pływać nie będzie.


Oraz oczywiście gabinety spa.


Normalne spa.
Na pierwszym planie deska do prasowania, w końcu chodzi w tym o wygładzanie zmarszczek?


No to Najmilsza poleciała do nich jakąś godzinę po przyjeździe.
Wróciła po pięciu minutach, cała blada.
- Szybko - powiedziałem - ależ cię pięknie... - zastanowiłem się - zrobili to co mieli zrobić! 
- i10, jeszcze nie byłam, nie chrzań. Słuchaj, oni tam trzymają trupa!
- Co? 
- Trupa.
- Gdzie?
- Na dole! Przed gabinetem spa! Jedźmy do domu, ja cię proszę.
Człowiek nie po to siedział pół dnia w pekaesie, żeby przez byle zwłoki wracać - pomyślałem i poszedłem sprawdzić o co chodzi. 

Budynek pochodzi z dwunastego wieku, kiedy to priorytetem nie było dobre nasłonecznienie wnętrz, tylko spowodowanie, żeby do nich** nie wleciała: 
a) strzała
b) dzida 
c) płonąca butelka z benzyną 
Dlatego okna są małe.
Dlatego korytarze są ciemne.
Dlatego widok przykrytych prześcieradłem zwłok na korytarzu nieco mnie zaskoczył.



W komentarzu można spróbować odgadnąć co jest na zdjęciu.


i to pozytywnie.
"Będzie o czym pisać!" - ucieszyłem się.
Jednak po odkryciu prześcieradła okazało się, że nie skrywa ono osoby, która nadużyła zabiegów "nadajacych skórze nowy młody wygląd" , tylko... a właściwie nie napiszę, co było pod prześcieradłem - proponuję zgadnąć i napisać w komentarzu.
Pokazałem stojącej za moimi plecami Najmilszej zawartość wózka, a ponieważ jakiś taki nonsensowny kobiecy lęk w niej pozostał - odprowadziłem ją na sam zabieg. Czyli do drugich widocznych na zdjęciu drzwi**
A sam poszedłem obejrzeć restaurację.

Wieczorem razem poszliśmy na basen i do sauny, a na zakończenie dnia zostaliśmy zaproszeni do uczestnictwa w imprezie integracyjnej zorganizowanej z okazji odbywającego się akurat Ogólnopolskiego Zjazdu Producentów Podkuć Do Butów.

I było fajnie. 

Jest sobota wieczór, jestem bardzo wypoczęty i zrelaksowany, jednak pomyślałem sobie, że ważne, aby - cytując klasyka - plusy nie przysłoniły nam minusów.

Minusy są dwa:

Po pierwsze - nawet najcięższe dębowe drzwi od pokoju nie są w stanie zagłuszyć szwendających się przez całe dnie po kamiennych korytarzach Producentów Podkuć Do Butów.
Po drugie - okazało się, że mogliśmy dostać wersję z tyloma zabiegami spa - ile dusza zapragnie, a to, że dostaliśmy tylko dwa wynikało z mojego niedopatrzenia.
I jak Najmilsza się o tym dowiedziała - tak przestała się do mnie dzisiaj rano odzywać. 

Chociaż... czy to naprawdę jest taki minus?




Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX