#EPIZODY: O sieci

28 lipca 2014

O sieci

Gdy Antoniemu Meucciemu zachorowała żona, najpierw przez parę dni się cieszył. 
Nie łaziła za nim, nie przynudzała, nie stawiała coraz to nowych żądań, w tym ostatnio najczęstszego - żeby wyrzucił choinkę. 

Oczywiście - Antoni otoczył matkę swoich dzieci opieką. Zniósł ją do piwnicy, do której wstawił łóżko, wodopój oraz pancerne, wygłuszone specjalną pianką drzwi.
Ponieważ w piwnicy Meuccich nie było zasięgu GSM Antonii postanowił on podłączyć pomieszczenie do swojego basenu linią, przez którą żona mogłaby przekazywać informacje o swoim stanie zdrowia. 
Dwa przewody i dwa kubki.
Po podłączeniu linii Antoni przeprowadził test:
- A teraz? - wbrew niektórym przekazom tak brzmiały pierwsze słowa.
W odpowiedzi Antonii usłyszał rzężenie oznaczające, że test się udał, a żonie komunikacja oparta na waleniu głową w kaloryfer zaszkodziła na głos.*

W ciągu kolejnych lat Antonii wydał całą kasę, jaką miał na wyleczenie żony, dzięki czemu ona wyzdrowiała, jednak on nie opatentował swojego pomysłu komunikacji z piwnicą. Mimo to nie przejmowali się i żyli długo i szczęśliwie.
Dziewiętnaście lat później komunikację opatentował A.Graham Bell i dobrze, że to jemu możemy zawdzięczać nazwę urządzenia, które brzęczało w moim ręku. 

Antonii chciał je nazwać Rhwrasdur na cześć swojej rumuńskiej teściowej. 

W każdym razie dzwoniło Biuro Obsługi, o czym informował napis w poprzek wynalazku obu panów.

- Halo? - zagaiłem.
- Proszę czekać, będzie rozmowa...
Nie lubię rozmawiać z automatami - to po pierwsze. Po drugie - moim zdaniem jeśli ktoś do mnie dzwoni - ten ktoś powinien czekać przy słuchawce aż się odezwę, nie odwrotnie. 
Rozłączyłem się.
Kilka minut później telefon zadzwonił ponownie.
- Halo?
- Dzwonię z biura obsługi firmy... - tu padła nazwa sieci komórkowej. 
Azaliż moja sieć nie wie, że mam wyświetlanie numeru?
- Uhm? - powiedziałem zachęcająco
- Czy mam przyjemność rozmawiać z głównym użytkownikiem tego numeru?
- Ma pan.
 - Ojtodobrzesięskłada...
Żeby oddać wiernie dalszą część rozmowy, większość wypowiedzi  musiałbym zapisać bez spacji. Jednak-  mimo braku pauz - wszytko rozumiałem, tyle, że nie bardzo miałem szansę się wtrącić.
Bo nie było pauz.
Zatem:

- Oj, to dobrze się składa, ponieważ przygotowałem dla pana specjalną ofertę...

Aha, jeszcze jedno - znaków interpunkcyjnych też nie było. Wstawiłem dla ułatwienia. I podzieliłem na zdania. Też, żeby było łatwiej. Zatem...

- Oj, to dobrze się składa, ponieważ przygotowałem dla pana specjalną ofertę. Oferta jest niestety ograniczona w czasie, dlatego całe szczęście, że się do pana dodzwoniłem! Zgodzi się pan ze mną, że koszty rozmów telefonicznych są wysokie?...
-Nie. 
Mam abonament. W zasadzie to Najmilsza ma, bo telefon jest na nią, tyle, że ja płacę i ja sobie wybrałem abonament. Jest w nim nieskończona ilość rozmów do wszystkich sieci. Ale ciekawsza jest druga sprawa - tu przystanąłem i wrzuciłem złotówkę do automatu wydającego suchy chleb - zastrzegłem w sieci możliwość dzwonienia do mnie z ofertami. 
Rzucając chleb pływającym w fontannie łabędziom zastanawiałem się, skąd gość wziął do mnie telefon.
Ponieważ moje "nie" nie zostało przez niego zarejestrowane, ba! niejako nałożyło się na jego kolejne zdanie - uznałem, że gość czyta z kartki. Czyli, że ma napisany skrypt rozmowy, którym zamierza podążać.
Nie  widziałem powodu, dla którego miałbym mu tę drogę ułatwiać.

- ...Bo czy pan dzwoni do pleja, do orendża czy do innych polski sieci, licznik niestety, bije. 
- Jak ten dzwon - potwierdziłem dość nostalgicznym tonem, próbując zmienić temat rozmowy z bliżej niesprecyzowanej bójki i wysokich kosztów na literaturę. Nieskutecznie.
- I tu akurat mamy świetną nową ofertę, z której na szczęście może pan skorzystać! Darmowe rozmowy do wszystkich sieci. Oczywiście do polskich, ale powiedzmy sobie szczerze, że to jest najbardziej potrzebne. My, Polacy dzwonimy przecież do Polski, prawda?
Wziąłem kartkę i długopis i na szybko policzyłem prawdopodobieństwo, że my Polacy częściej dzwonimy do innych krajów.
-Prawda.
Tym razem moje potwierdzenie zostało zarejestrowane.
- No WIDZI PAN! 
- Że Polacy częściej dzwonią do Polski? Widzę.
- I dlatego przygotowaliśmy dla pana specjalną ofertę. WSZYSTKIE rozmowy, do WSZYSTKICH polskich sieci za darmo. Normanie ta oferta kosztuje miesięcznie pięćdziesiąt złotych, ale dzisiaj mogę ją panu włączyć za dziesięć złotych, to co zgadza się pan?
-Co?
-Za dziesięć złotych, to co zgadza się pan? - intonacja tego zdania brzmiała identycznie jak poprzednio - tekst po prostu musiał być z kartki.
- Niech pan chwilę poczeka.

Nie bez znaczenia dla opowieści jest miejsce, w którym wynalazek pana Meucciego**  odebrałem. Było to w markecie opodal fontanny oraz punktu obsługi sieci, w której płacę abonament. Podszedłem doń i zaczepiłem uśmiechającą się zachęcająco pracownicę.
- Dzwoni do mnie jakiś człowiek rzekomo z waszego biura obsługi klienta... - pokazałem telefon, na którym widać było napis "Biuro obsługi klienta" - ...i chce mnie oszukać. 
- Oszukać? 
- No. Chce, żebym płacił za rozmowy do wszystkich sieci dziesięć złotych.

Wyjaśniłem , że w abonamencie który mam** rozmowy do wszystkich sieci są za darmo. Dlatego zresztą ten abonament jest taki drogi. Powiedziałem też, że na telefonie jest zrobione zastrzeżenie, które uniemożliwia dzwonienie do mnie z jakąkolwiek ofertą reklamową.
- A ten pan jednak zadzwonił. Podejrzewam, że to człowiek, który się podszywa pod waszego pracownika. Może to pani sprawdzić?
Pani nie mogła.
- Nie mogę. Może pan najwyżej złożyć reklamację.
Wróciłem do rozmówcy.
- Halo? Nie skorzystam.
I złożyłem reklamację.

Pomijając wstęp dotyczący wynalezienia telefonu, brzmiała ona mniej więcej jak powyższy tekst.

W kontaktach z z moją siecią komórkową mam wrażenie jakbyśmy byli w dziewiętnastym wieku.
I jakbym walił głową w kaloryfer.

Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX