#EPIZODY: O rozmiarze, o cenie za którą wyrzekłbym się anonimowości i o tym czy płakałem jak Mustafa umierał

14 czerwca 2014

O rozmiarze, o cenie za którą wyrzekłbym się anonimowości i o tym czy płakałem jak Mustafa umierał


Portal blogowy zblogowani.pl zaprosił mnie do udziału w konkursie pod tytułem "Jestem blogerem". 
Można wysłać film, zdjęcia lub napisać tekst.
Postanowiłem, że (jak nigdy) napiszę tekst. Ale o czym? No, bo rzeczywiście - jestem blogerem, od jakiegoś czasu przestaję mieć co do tego wątpliwości, ale co w związku z tym? Życiorys mam wrzucić? 
- Napisz o tym, co dla ciebie najważniejsze - podpowiedziała Najmilsza. 
- Że o tobie? 
- Nie idioto - parsknęła - o tym, co dla ciebie najważniejsze w związku z blogiem.
Po czym wróciła do smarowania Zmory specjalną maścią, dzięki której kleszcze prędzej się napiją płynu do czyszczenia chłodnic, niż krwi posmarowanego psa. Tak przynajmniej twierdzi dołączona do mazi wielka żółta ulotka.


Najważniejsza w blogowaniu jest dla mnie interakcja z Czytelnikami. Bez niej mógłbym bloga pisać patykiem na piasku. Owszem, miałoby to sens, ale wyłącznie terapeutyczny, a mój terapeuta nie powiedział "zacznij pisać bloga". Dlatego, że nie mam żadnego terapeuty.
Skoro interakcja - rzecz była prosta.
Wystarczy zapytać co chcielibyście wiedzieć. Zrobić taki ni to wywiad, ni to konferencję prasową. Z Waszych pytań i moich odpowiedzi powinien się wyłonić wizerunek "blogera i10".
Czy rzeczywiście?
Zapraszam do lektury:

O ANONIMOWOŚCI


Jacek: Dlaczego zależy ci na anonimowości?

Moja anonimowość przede wszystkim budzi wyobraźnię Czytelników. Sądzę, że widzą oni w głowie jakąś postać, jakiś awatar i czytając teksty obserwują tego wymyślonego gościa, jak dajmy na to, pcha Matiza.  
Nie chciałbym ich rozczarować. Pamiętam jak pierwszy raz zobaczyłem Marka Niedźwiedzkiego i pomyślałem "Chłopie, WĄSY?! Jaja sobie robisz???". Ze mną byłoby tak samo. 

Jeśli chodzi o imię i nazwisko - w sumie niewiele by się stało gdybym je ujawnił, bo jedno i drugie mam bardzo, naprawdę bardzo popularne. Na tyle popularne, że po wpisaniu ich w Google wyświetla się grubo ponad milion wyników, a ten, który mówi o mnie jest na osiemdziesiątej stronie i dotyczy starodawnych zawodów w strzelaniu, na których zająłem przedostatnie miejsce, bo mi złośliwie dali karabin z rozregulowaną optyką. Przedostatnie, a nie ostatnie, ponieważ w celach integracyjnych w zawodach brał też udział uczeń ze szkoły w Laskach. 

Piotr: Za jaką cenę zrzekłbyś się anonimowości? Niekoniecznie chodzi o pieniądze, ale czy jest coś dla czego byłbyś w stanie z niej zrezygnować?


Za pieniądze - czemu nie. Gdyby ktoś powiedział "masz tu, i10, bardzo dużo pieniędzy i weź zamieść na blogu swoje zdjęcie z imieniem i nazwiskiem" - zrobiłbym to. Tylko niestety nie ma powodu, dla którego ktoś miałby mi składać taką propozycję.
Oprócz kasy widzę kilka okoliczności, w których zrezygnowałbym z anonimowości, ale są one raczej niefajne, więc nie chciałbym się nad nimi rozwodzić.


Zojka: Czy ktoś cię kiedyś rozpoznał w tzw. realu i jaka była jego reakcja?


Tak. Przypadkowo - do tej pory trzykrotnie. Za każdym razem rozpoznawano mnie po pojeździe. Reakcją był strach, niedowierzanie, jęk zawodu, i pytanie "i10, to ty!? Jaja sobie robisz???". Na szczęście te osoby straciły pamięć. Na szczęście dla mnie. Przypuszczam, że dla nich to musi być przykre, tak stracić pamięć.
A poza tymi trzema całkiem przypadkowymi... nazwijmy to rozpoznaniami - prowadziłem też wykład w więzieniu, i mam pewność, że moje rozmówczynie nie zdradzą mojej tożsamości, bo najpierw musiałyby wyjść z więzienia, a na to się nie zanosi. No i raz warsztaty na Uniwersytecie Wrocławskim. Tu znowu - ich uczestnicy najpierw musieliby skończyć studia, a na to się... chociaż nie... w przypadku studentów musiałem po prostu całą grupę zahipnotyzować. Ich opis mojego wyglądu można przeczytać pod tym linkiem.

Krystian  Czy ktoś po tym jak pisałeś na fb, że żałujesz, że Cię nie było, odwiedził sklep w celu spotkania właśnie Ciebie? 

Tak. Żałuję, ale mnie w nim nie było. Znaczy w sklepie, bo to nie jest ten sklep, o którym wszyscy myślą, że jest.

Karolina:  (...) Co się stanie kiedy świat pozna Twoją tożsamość?

Wtedy świat się zdziwi, i całkiem niewykluczone, że postanowi ze sobą skończyć. Nie chciałbym być przyczyną końca świata, więc lepiej, żeby moja tożsamość pozostała niewiadomą. :D

A tak całkowicie na poważnie: od samego początku blog kryje w sobie więcej tajemnic, niż na to wygląda. Tajemnic, ciekawostek, ukrytych funkcji - zwał jak zwał. Niektóre z tych funkcji zostały odkryte przez wiele osób (na przykład co się stanie, jeśli nacisnąć guzik z napisem "Nie naciskaj tego guzika") - inne przez nikogo. A dwie z tych ciekawostek prowadzą prosto* do mojej osoby. Jak dotąd wpadło na to dwoje Czytelników. Byłem zdziwiony, ale i ucieszony, że im się chciało.
Innym sposobem była magiczna sztuczka z napisaniem maila, przedstawieniem w nim jakiejś sprawy i podaniem swojego numeru telefonu. Jeśli sprawa wymagała rozmowy - raczej oddzwaniałem, niż odpisywałem. To działało przez długi czas - teraz już raczej nie oddzwaniam.

Daniel: Co najbardziej (oprócz tożsamości swojej i swoich najbliższych) i10 chciałby ukryć przed czytelnikami i dlaczego?

Najbardziej chciałbym chyba ukryć smutki. Mam je, jak każdy. Nie piszę o nich, żeby blog był wesoły, poprawiający humor. Żeby po lekturze Czytelnicy nie zastanawiali się nad wyborem sposobu popełnienia samobójstwa, tylko sposobu sympatycznego spędzenia nadchodzącego tygodnia.

Tomasz:  i10, czemu Ty jesteś i10?
Justyna: To akurat już było w wywiadzie. Słowa klucze "Martin Eden".

Rzeczywiście. W tym jedynym wywiadzie, którego zresztą można wysłuchać na blogu powiedziałem prawdę, a w kilku innych nieprawdę - za każdym razem inną. Najbardziej lubię wersję, że wymyślając pseudonim chciałem zapisać swój iloraz inteligencji, ale ponieważ jest on, jaki jest - zapomniałem o literce Q. 
Co warto podkreślić: nick nie ma żadnego związku z motoryzacją, najpierw był mój nick, nazwa auta pojawiła się kilka lat później. Nie wykluczam, że być może Koreańczycy inspirowali się tą samą książką, co ja? Nie wiem tego, w każdym razie polecam wywiad na blogu. 

Radek: Czy na galę rozdania nagród ubrałeś perukę, bo jesteś rudy? :>

Chyba Ty. :>

O PRACY

Piotr: Czy niepowodzenie w szukaniu pracy ma jakiś związek z zamieszczaniem w cv swojego zdjęcia?

Nie... mam co do tego najmniejszych wątpliwości.

Artur:  i10, zastanawia mnie czy faktycznie tak ciężko znaleźć ci pracę w tak wielkim mieście jak Łódź? no i skąd obecnie czerpiesz fundusze do życia bo nie wydaje mi się że reklamy na blogu wystarczają?

Dobrze Ci się nie wydaje, ale reklamy przynoszą coraz większy dochód, a zrobimy tak, że da się z nich żyć. 
Sposób, w jaki dorabiam jest opisany na blogu i to są prawdziwe historie, choć "przerabiam" osoby, żeby były nie do rozpoznania. Czasem nieco zmieniam miejsca, a czasem modyfikuję całe zdarzenia. Na przykład historia o tym jak przez pomyłkę zamalowałem zabytkowy sufit w kościele... chyba jeszcze jej nie opisałem, weźmy inną: historia o naprawie ruskiej pralki tak naprawdę powinna być historią o naprawie... bułgarskiej pralki! Wolałem to jednak zmienić, żeby właściciele pralki - jeśli kiedykolwiek trafiliby na bloga - nie poczuli się urażeni, tym bardziej, że to bardzo mili ludzie. I chociaż pani domu w rzeczywistości nie piekła ciasta, lecz makowiec to naprawdę był on nieziemsko pyszny.

W kwestii znalezienia pracy... to nie jest tak, że szukam jakiejkolwiek pracy. Można bardzo łatwo zaczepić się  przy roznoszeniu ulotek albo... zaczepianiu ludzi i sprzedaży im perfum. Albo przy łopacie.
Ale nie chcę podpisać umowy na taką pracę. Oczywiście - gdy trwoga zagląda do garnka - biorę łopatę i zaczynam kopać rów. I to jest w porządku. Jest rów - dostaję pieniądze.


Michał: A tak serio szukasz tej pracy? Bo jakoś dziwne wydaje mi się że wśród kilkunastu tysięcy fanów, których posiadasz nie znalazł się nikt z poważną propozycją dla Ciebie.

Serio, serio. Jasne, że było kilka propozycji (za które oczywiście bardzo serdecznie dziękuję). Choć jednak były poważne, a nawet bardzo poważne** - żadna nie miała związku z tym, czego szukam, czyli z marketingiem.

Jakoby: A ja całkiem poważnie. Jakie masz wykształcenie? Techniczne czy humanistyczne? Obstawiam, że średnie techniczne, a wyższe humanistyczne (albo odwrotnie).

Nie trafiłbyś w żadnym przypadku. Albo trafił w obu. Zależy, czy ekonomię uznać za naukę ścisłą czy humanistyczną. Powiedzmy, że wykształcenie społeczne. I średnie - i wyższe. 
Ale zainteresowania techniczne mam od maleńkości. I humanistyczne zresztą też, książki nie tyle czytam, co pożeram.

Izabela: Jeśli miałbyś teraz wybierać studia, po których miałbyś dobry start na rynku pracy - to jaki kierunek byś wybrał?

Pojawiły się tak wyspecjalizowane kierunki studiów, że przypuszczam, że istnieje już coś o nazwie "Blogerstwo" lub podobnej. 
Ale moment - Tobie chodzi o start na rynku pracy, nie zainteresowania... 
Sądzę, że najbezpieczniej byłoby ukończyć "Przygotowanie do wyjazdu za granicę". Specjalizacja "Anglia" lub "Irlandia".

Paweł: Czy publikowałeś coś już? Oraz: gdzie pracowałeś i dlaczego wyleciałeś, zanim zostałeś bezrobotnym blogerem.

Trafne pytanie. Publikowałem w lokalnej gazecie. Była tak bardzo lokalna, że strasznie brakowało mi tematów, o których mógłbym pisać, bo ileż można informować, że proboszcz znowu się w nocy huśtał na dzwonnicy - przecież i tak wszyscy słyszeli. 
Więc od czasu do czasu wymyślałem wydarzenia. 
Z ciekawszych: Po przyjeździe cyrku napisałem, że uciekł z niego struś, (czy może żyrafa?) i widziano ją (lub jego) spacerującą po mieście, ale nażarłszy się kartofli z "przypadkowego stoiska" wróciła do... domu (to chyba była jednak żyrafa, strusia opisałem w innych okolicznościach). 
Opisałem też uderzenie pioruna, które zniszczyło "niezwykle cenne urządzenie meteorologiczne" należące do "naukowców" i przy tej okazji rozpisałem się o przyczynach powstawania piorunów i ich występowaniu. Miałem strasznie wielki ubaw, gdy informacja o piorunie - bez sprawdzenia - została powielona w jednej z większych gazet.
Odkąd piszę - często mi się to zdarza. Wygląda na to, że nikt nie sprawdza źródeł. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że dosłownie każda informacja, jaką słyszymy została wymyślona i że ziemia jest płaska.
Zanim stałem się bezrobotny zajmowałem się marketingiem. Nie wyleciałem - postanowiłem otworzyć bar, więc sam się zwolniłem. Duży błąd z mojej strony.


Anna: A dlaczego nie pierdolniesz tego wszystkiego, Najmilszą i Zmorę pod pachę/w torbę, i nie wyjedziesz gdzieś, gdzie trawa jest zieleńsza?

A gdzie jest zieleńsza?

Na północy Zielonej Wyspy na przykład

Byłem kilka razy. Firma mnie wysłała. Nie podobało mi się, że stać mnie było na wszystko, nie miałem co robić z pieniędzmi, po tygodniu miałem własne mieszkanie, samochód, i po dwóch miesiącach, gdy kończyłem aranżację pola golfowego naszła mnie myśl "i po co to wszystko? czy życie tak musi wyglądać? a gdzie dzięcielina jak śnieg biała?" Wtedy wróciłem.

Mateusz: i10, Co Cię wygnało z przepięknego floating zielono biało jakiegoś tam jeszcze koloru garden Szczecina, do Łodzi, gdzie nawet pogotowie na Ciebie poluje?

Korzystając z okazji odszczekuję to, co kiedyś napisałem, bo mi kilka osób zwróciło uwagę:
Według urzędowych danych Łódź jest miastem, w którym jest największa ilość zieleni miejskiej w obszarze aglomeracji! To co, że pod ziemią!

No, to odszczekałem. 
Przyjechałem tu, nomen omen, do pracy! Pewna firma zaproponowała mi fajne stanowisko, wynajęła mieszkanie, zapłaciła dobre pieniądze, po czym po kilku miesiącach... upadła.
Dość długo radziłem sobie sobie całkiem nieźle, aż... wpadłem na genialną myśl o otworzeniu baru. Lato, słońce, basen, bar i ja podający hot dogi i colę, co tu się mogło nie udać?



O BLISKICH

Izabela: Jak poznałeś Najmilszą oraz jaka jest różnica wieku między Wami? 

Akurat przejeżdżałem na białym wierzchowcu przez centrum Łodzi, gdy ktoś podszedł z tyłu i chciał poklepać go po zadzie. Usłyszałem tylko "jaki ładny koooooooooo....". Gdy parę miesięcy później odzyskała przytomność okazało się, że straciła pamięć. Wmówiłem jej, że jesteśmy razem.

Marta: Na co poderwałeś Najmilszą?

Ona mówi, że na wyszukane komplementy. 

Piotr: Dlaczego Najmilsza została Najmilszą a nie Monisia?

Człowieku...

Ada: Ile czasu jesteś z Najmilszą? 

Dwadzieścia jeden tysięcy trzysta dwadzieścia dwie godziny i osiemnaście minut. 

Danka: Czy w realu laski na Ciebie lecą?

Niespecjalnie. Po sprzedaniu białego wierzchowca niespecjalnie.

Ola: Dlaczego "Monisię" (bo już wiemy że to nie jej prawdziwe imię) nazwałeś akurat Monisia?

Wygląda jak Monika Bellucci, zachowuje się jak Monika Olejnik, no i ma na drugie Dorota.

Kasia: Czy Monisia i Najmilsza są do siebie podobne? Co je różni (chodzi mi o walory fizyczne) ?

Najmilsza wygląda jak Monika Olejnik, a zachowuje się jak Monika Bellucci. 

Julia: Ile par butów ma Monisia?

To jest bardzo dobre pytanie. Bardzo dobre!
 
Justyna: Gdzie pracuje Monisia i jak zarabia na swoje "ałtfity" 

Jest grafikiem komputerowym. Za swoje grafikowanie (komputerowe) dostaje pieniądze.

Kasia: Czy Twoja córka ma świadomość, że jest "córką szefa mafii" czyli blogera roku?

Nie ma. Myśli, że pracuję dla C.I.A.


Joanna: (...)Jaki masz kontakt z mamą córki?;)

Zły. Kojarzysz to oko we Władcy Pierścieni? Przy matce Róży Sauron wychodzi na sympatycznego, rozsądnego i pełnego empatii kolesia. Któremu dobrze patrzy z oka.

Malgorzata: Szczegóły o Zmorze poproszę: ile ma lat, skąd jest, czy miałeś przed nią jakieś zwierzątka i dlaczego nie masz kota.

Zmora ma jakieś dwa lata, dokładnie nie wiadomo, bo wzięliśmy ją ze schroniska. 
Wcześniej miałem białego wierzchowca i... nie lubię kotów. Wiem, że podpadłem w tym momencie wielu Czytelnikom, a Czytelniczkom tym bardziej, ale co zrobić. Nie lubię i już. Wredne, niewdzięczne, dwulicowe, niegodne zaufania sierściuchy. Nie to, co Zmora.


O... WSZYSTKIM


Krystian: Zapytałbym o coś z przeszłości, ale za mało wiemy o Twojej przeszłości, żeby zapytać o coś konkretnego, a Ty z kolei na tyle bronisz tajemnic przeszłości, że pewnie rzucisz czymś z przedszkola... Najbardziej upokarzające wspomnienie (może dla utrudnienia niezwiązane z samoch... pojazdem)

Choć większość upokorzeń związana jest z Matizem, to pamiętam jak wiele lat temu poszedłem na imprezę przebierańców. 
Dla właściciela najlepszego przebrania przewidziana była dobra whisky, więc ubrałem hawajską koszulę, maskę i płetwy. Rzecz działa się zimą, w połowie stycznia. Taksówkarz patrzył na mnie... jak na gościa w hawajskiej koszuli, masce i płetwach. Zimą, w połowie stycznia.
Wchodzę do lokalu, stoję w tych płetwach
w wejściu, a cała sala na mnie patrzy... Okazało się, że nikt oprócz mnie się nie przebrał. Nie tylko w maskę i płetwy. Nawet śmiesznej spiczastej czapki nikt nie założył! To było dość niezręczne. Ale tylko przez moment. Wzruszyłem ramionami, poczłapałem do baru, usiadłem, a barman postawił przede mną nagrodę. W sumie wieczór był udany.

Grzegorz: i10, pytanie morderca Uwaga: Jak zrozumieć kobiety?

Potrzebne są czosnek, sprężarka, paczka Tic-Taców i kalkulator logarytmiczny. W czasie pełni księżyca czosnkiem smarujesz sprężarkę a z Tic-Taców układasz pentagram. Niestety nie pamiętam co się robiło z kalkulatorem...

Marlena: Czy miałeś już jakieś propozycje matrymonialne od czytelniczek czy będę pierwsza?

Dostaję po pięć dziennie. Za wszystkie grzecznie dziękuję, bo Najmilsza nie bez powodu jest Najmilszą :D

Dawid: Żałujesz, że Cię nie było?

Raz, czasem dwa razy w miesiącu.

Marta: Kiedy wydasz książkę?

Jak tylko ją napiszę! Próbowałem wcześniej, ale okazuje się, że to niemożliwe. 

Dan: 5 najlepszych filmów i 5 najlepszych seriali wg. Ciebie

Seriale:
Według mnie:
1. House MD sezon 1
2. 
House MD sezon 2
3. House MD sezon 3
4. House MD sezon 4
5. House MD sezon 5
Ale Najmilsza zrobiłaby mi aferę, gdybym nie napisał, co oglądamy wspólnie. Zatem:
1. Breaking Bad
2.
House of Cards
3. Detektyw
4. Czarne Lustro
no i...
5. M. jak Miłość

Moje ulubione filmy (według aplikacji filmwebu):
1. Szósty zmysł

2. Zakochany bez pamięci
3. Więcej czadu
4. Życie jest piękne
5. Asterix i Obelix -Misja Kleopatra


Ewelina: Oglądasz Grę o Tron?

Nie. Próbowałem czytać "Pieśń Lodu i Ognia" ale jakoś mnie nie porwała.

Jakub: Czy jest w Twoich historiach coś co jest kłamstwem lub innym silnym przeinaczeniem rzeczywistości?

Tak. Kiedyś napisałem, że na dachu przed łódzkim Urzędem Pracy siedzi snajper. To nieprawda - siedzi w samochodzie.

Bartek: Jak to jest być blogerem? dobrze?

Parafrazując wieszcza:
Moim zdaniem to nie ma tak, że dobrze albo że nie dobrze. Gdybym miał powiedzieć, co cenię w życiu najbardziej, powiedziałbym, że ludzi. Ludzi, którzy podali mi pomocną dłoń, kiedy sobie nie radziłem, kiedy byłem sam. I co ciekawe, to właśnie przypadkowe spotkania wpływają na nasze życie. Chodzi o to, że kiedy wyznaje się pewne wartości, nawet pozornie uniwersalne, bywa, że nie znajduje się zrozumienia, które by tak rzec, które pomaga się nam rozwijać. Ja miałem szczęście, by tak rzec, ponieważ je znalazłem. I dziękuję życiu. Dziękuję mu, życie to śpiew, życie to taniec, życie to miłość. Wielu ludzi pyta mnie o to samo, ale jak ty to robisz?, skąd czerpiesz tę radość? A ja odpowiadam, że to proste, to umiłowanie życia, to właśnie ono sprawia, że dzisiaj na przykład piszę bloga, a jutro... kto wie, dlaczego by nie, oddam się pracy społecznej i będę ot, choćby sadzić... znaczy... marchew.

Kajetan: Jak hartowała się stal twojego ducha? Jak przedstawiłbyś swoją ewolucję od odbiorcy do twórcy?

jakoś tak:
odbiorca ---> twórca

Agnieszka: masz jakichś psychofanów? oprócz mnie ?

Kurczę, mam! I w jego przypadku to NIE JEST fajne, ani śmieszne!  

Magdalena: Co lubisz jeść na śniadanie?

Lubię: kawior i ostrygi.
Jem: kaszankę.:D
(lub płatki na mleku) 


Pytanie numer 42: Ta liczba jest odpowiedzią na WSZYSTKIE pytania, jakie zostały zadane na fanpejczu i nie zostały uwzględnione w niniejszym zestawieniu. Na uwzględnione zresztą też.

Anita: Co robisz jak nie siedzisz na fejsbuku?

Śpię.

Damian: Dlaczego Twoja przepowiednia, że wraz z nadejściem wiosny wygram w totka, się nie sprawdziła?

Źle mnie zrozumiałeś. Przepowiedni nie bierze się dosłownie. Chodziło mi o osobę o nazwisku Wiosna. Gdy tylko ją poznasz - zacznij wysyłać kupony.

Tusia: Czy przyszło ci do głowy sprzedać ten wypasiony aparat żeby kupić sobie bardziej wypasionego tableta?

Przyszło, oczywiście. Za cenę aparatu znalazłem świetne etui do wypasionego tableta.

Cheessie: Miałeś jakieś kontakty z podejrzanymi kultami?

Z jednym. 

Z Kultem Ciała. Wielokrotnie pisałem:  chłopaki znają się na odżywkach jak nikt w Polsce, a jak kupicie coś od nich na Allegro - będzie okazja nie tylko mieć zajebiste suplementy, ale i zobaczyć czym się tam zajmowałem. Preparowaniem maili.

Marcin: Gdybyś miał w kilku słowach opisać swój stosunek do boga (bogów), polityki, kosmosu i uczuć niższych (typu niepokojąca gastryka po parówkach grillowanych), to jaką czcionkę byś wybrał?








Anna: Jakie są minusy prowadzenia bloga?

Najgorsze w prowadzeniu bloga jest to liczenie pieniędzy.

Jakoby: Jeszcze jedno pytanie. Jak piszesz Epizody? Czy przez tydzień chodzisz i myślisz " o czym napisać, o czym napisać, o czym....". Czy opowiadania same układają Ci się w głowie w trakcie "dziania" się sytuacji? A może jeszcze jakoś inaczej?

Same się układają. Żeby je zapamiętać zapisuję na karteczkach, wpisuję w telefon i wysyłam do siebie mailem, mażę na ścianach blokowisk, czasem na chodniku. Czyli na tym, co mam pod ręką. Ponieważ z konieczności zapisuję skrótowo - później, gdy próbuję to odczytać, nie mam bladego pojęcia, o co mogło mi chodzić. Mam na mailu kilkaset postów od siebie. Są zatytułowane "Pomysł", albo "Pamiętać" oraz (najczęściej) "Ważne!". I pełno karteczek po kieszeniach. I płyty chodnikowe. Oraz fragmenty elewacji. Całość układa się w jeden gigantyczny bezsens.
Dlatego zazwyczaj w sobotnie popołudnie siadam bez żadnego pomysłu i z poczuciem totalnej beznadziei piszę pierwsze zdania. Przez to także teksty rzadko są o tym, o czym chciałbym, żeby były.


Kuba: Do ilu miejsc po przecinku potrafisz zapamiętać pi ??

Pi...ęciu. Jak wszyscy.

Paweł: i10, kiedyś wspomniałeś o tym, że jechałeś gdzieś pociągiem i dojechałeś trochę za daleko (do Rosji? wiem że co najmniej o jedno państwo). Mówiłeś że nie będziesz o tym pisać, to teraz ja chcę żebyś o tym napisał.

To nie było tak. W jednym wywiadzie napisałem, że przez przypadek znalazłem się w Rosji, choć tego nie planowałem. I rzeczywiście, to prawda. Pewna bardzo duża impreza, w której brali udział moi rosyjscy przyjaciele zakończyła się pobudką w ich kraju. Gdy się ocknąłem - oni pili dalej. Szokiem było, że przespałem podróż.

Baśka: Dlaczego większość pytań zadali Ci mężczyźni?

Sześćdziesiąt procent Czytelników bloga to mężczyźni... chociaż nie, źle napisałem... sto procent Czytelników to mężczyźni! 
Sześćdziesiąt  procent OSÓB czytających bloga stanowią faceci. 


I NA KONIEC...


Daniel: i10 - pomożesz mi zdobyć kilka "like", żebym mógł wygrać konkurs na darmowy tatuaż? 

Żeby Daniel zdobył darmowy tatuaż - wystarczy kliknąć "lubię to" pod tym zdjęciem:


EDIT: Tu był link, jednak po umieszczeniu tego wpisu Daniel zyskał tyle polubień, że... w trakcie konkursu organizatorzy zmienili regulamin.
Co zirytowało Daniela do tego stopnia, że zrezygnował z udziału.
Co zirytowało organizatorów do tego stopnia, że usunęli jego zdjęcie.
Co zirytował mnie do tego stopnia, że usunąłem link prowadzący do ich konkursu. 

Szkoda... ale niejedno studio tatuażu w Polsce, być może sprawa wytatuowania logo #Epizodów na danielowej dupie*** będzie miała ciąg dalszy, stay tuned!


Skończywszy pisać odpowiedzi wziąłem Zmorę na kolana, włączyłem telewizor i przyglądając się jak mój faworyt dostaje od Holendrów łomot, jakiego świat nie widział, powyciągałem z psa kleszcze. Które najwyraźniej zapomniały zapoznać się z  wielką żółtą ulotką.



***


Aha! Nie zapomnijcie zajrzeć do Organizatora konkursu/akcji...
zBLOGowani.pl




...no i sprawdzić, czy udostępnianie działa prawidłowo... 



Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX