#EPIZODY: O trzech propozycjach

6 marca 2014

O trzech propozycjach

Kiedyś napisałem na fanpejczu, że "podobno jak na liczniku Obserwatorów pojawi się tysięczna osoba to z sufitu zacznie mi lecieć manna".
Choć liczba ta została przekroczona w piątek, manna udaje, że nie wie o co chodzi. 

We wtorek wieczorem wydawało mi się, że coś ruszyło, jednak gdy podszedłem bliżej stwierdziłem, że to nie manna tylko farba. Muszę pogadać z właścicielem mieszkania, trzeba je odmalować.

Co nie znaczy przecież, że nic się nie dzieje. Dostałem trzy propozycje współpracy i napisałem o tym na fanpejczu (jeśli jeszcze Was na nim nie ma - zmieńcie to, nawet gdybyście musieli w tym celu założyć fejkowe konto, mamy tam niezły ubaw).

No więc wczoraj na fanpejczu napisałem tak:

"Dostałem trzy propozycje współpracy: 
jedną słabą; jedną, co nie wiem, co o niej myśleć i jedną genialną.

Z jednej z nich jest kasa, w jednej nie wiadomo czy jest i w jednej nie wiadomo... czy nie dopłacę.

Jedna dotyczy polityki, jedna spraw społecznych i jedna biznesu.

Jedna jest megalegalna, jedna - musiałbym poczytać Dziennik Ustaw, a jedna niewątpliwie zaprowadzi mnie do więzienia.

Na jedną już się zgodziłem.

Spróbujecie zgadnąć na co?"

Pierwszy pomysł został napisany przez Piotrka po trzech sekundach i natychmiast zaczął zbierać lajki. W momencie, w którym piszę te słowa pomysł spodobał się stu czterdziestu sześciu osobom, co świadczy, że całkiem spora grupa Czytelników dość dobrze mnie zna*.
Piotrek napisał bowiem "epizody z więzienia?"

W tym momencie nie mogę ujawnić pozostałych dwóch propozycji, wiem o nich jeszcze za mało, coś może z tego wyjdzie, zwłaszcza z królem Nigerii, na razie wymieniamy się mailami. 
Za to w ułamku sekundy zgodziłem się na genialny pomysł Fundacji Domkultury, żebym nieodpłatnie poprowadził warsztaty pod roboczym tytułem "jak i po co prowadzić bloga".

Zwłaszcza, że mam je poprowadzić w więzieniu.

Możliwość opisania świata z tamtej strony krat - kurczę, przecież ja bym za to dopłacił**, więc nie zastanawiałem się, podniosłem telefon, dogadaliśmy co i jak, ustaliliśmy wstępny termin na połowę kwietnia. W planach jest przecież książka pod (znowu roboczym) tytułem "O tym, jak napadłem na bank", taka wizyta może mi się przydać! Dzięki niej będę wiedział, czy chcę, czy nie chcę tam trafić.

Chociaż... może nie będę wiedział?

Bo to jest więzienie dla kobiet.













Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX