#EPIZODY: O nowym prawie pocztowym

9 lutego 2014

O nowym prawie pocztowym

Poczcie Polskiej przybył nowy konkurent.
Nazywa się Prasa Polska*, z czego zgadywałem, że minist...rę Elżbietę Bieńkowską wkurwiają zasady ortografii każące pisać przymiotnik „polski”, „polska”, „polskie” małą literą i żeby sobie choć trochę ulżyć, stworzyła odpowiedni przepis nakazujący firmom zajmującym się dostarczaniem przesyłek, posiadać w nazwie przymiotnik "Polska" pisany wielką literą... ponieważ stanowiący część nazwy.

Sprawdziłem i wcale tak nie jest.

Sami się tak nazwali. Chyba chcieli się kojarzyć z Pocztą Polską i pomyliło im się słowo, które należało zmienić. Mogło im się pomylić, w końcu to niemiecka firma. Zresztą nieważne. 
Konkurencja, jak się okazuje, postawiła sobie za najważniejszy cel jakość obsługi klienta.

Niestety padło na mnie.

Od jakiegoś czasu czekam na pismo od komornika, stwierdzające, że ów jest łaskaw odpitolić się od mojego konta, które był uprzejmy mi zająć (bo mu tak było wygodnie - nie sprawdził, czy istnieje jakiś sensowny powód zajęcia). Na szczęście konto już zwolnił jakiś czas temu, ale teraz chciałbym jeszcze dostać właśnie to pismo, żeby mieć czarno na białym, że jak się komuś zajmuje konto przez pomyłkę, to się popełniło pomyłkę. Kiedyś tę sprawę opiszę, ale najpierw musi się skończyć, a żeby się skończyła – jest mi potrzebne między innymi pismo, na które jak mówiłem czekam.
Pan komornik nie był chętny do przyznania się do pomyłki, a w prawie obowiązują terminy, więc kilka razy ponagliłem gościa telefonicznie.
W końcu powiedział, że wysłał.

Nie, że on osobiście. Pismo wysłał jego konsultant, bo komornicy mają swoje infolinie z konsultantami. Infolinia należąca do "mojego", że tak go nazwę komornika wita mnie za każdym razem „jeśli masz pieniądze – naciśnij jeden, jeśli nie masz – naduś zero, wyzwiska – trzy, bomba – osiem, w innej sprawie – pięć”. Naciskamy piąteczkę i raz dwa dowiadujemy się, że w naszej sprawie pismo zostało wysłane „zaraz po Pańskim telefonie, mogę sprawdzić, proszę chwileczkę zaczekać... dziękuję że pan czekał, tak, zostało wysłane zaraz po pańskim telefonie”.

A później pismo nie przychodzi. I tak parę razy.

Wkurzony zbliżającym się niczym wykres funkcji f(x)=1/x do asymptoty** przedawnieniem, zacząłem dzwonić codziennie. Aż trafiłem na konsultanta, który sądząc po głosie źle sobie poprzedniego wieczoru pościelił. Pomiędzy ziewnięciami wyznał, że nie pierwszy raz zaginęło im pismo, ponieważ zmieniło się prawo pocztowe.
– Na jakie?! – usiłowałem się dowiedzieć.
– Proszę chwileczkę zaczekać – powiedział i puścił mi melodyjkę. "Marsz pogrzebowy" Szopena.
– Dziękuję, że pan czekał – podziękował po kilkunastu sekundach konsultant. – Nie wiem na jakie.
– Aha. To co z moim pismem?
Poszedł sprawdzić.
– Dziękuję, że pan zaczekał. Pana pismo wróciło nieodebrane.
– Jakim cudem?
– Ponieważ pan go nie odebrał.
– To prawda. Nie odebrałem go, ponieważ nikt mi go nie przyniósł – zacząłem się zastanawiać, czy według prawa przypadkiem nie mam obowiązku odebrać pisma, mimo, że nikt go nie wysłał, będę musiał sprawdzić.
– Sekunda, zaraz zobaczę.
Tym razem słuchałem komorniczej melodyjki dłużej.
– Dziękuję, że pan czekał, mam pana pismo przed sobą - ziewnął. - Nie odebrał pan pisma, ponieważ się pan wyprowadził.
– Ja?
–Tak. W mieszkaniu był pana brat i powiedział, że pan się wyprowadził i już pan tam nie mieszka.
Zapytałem o adres. Był prawidłowy, więc zapytałem o podpis.
– Czy tam jest mój podpis? Albo podpis tego... brata?
– Nie. Jest oświadczenie kuriera.
– Kurierem mi to wysłaliście?! Jakiej firmy?
– Prasa Polska.
Poprosiłem konsultanta o ponowną wysyłkę, tym razem Pocztą Polską i usiadłem do Internetu sprawdzić co to jest Prasa Polska.
I wszystko stało się jasne.

Z witryny dowiedziałem się, że firma jest niemiecka i przede wszystkim stawia na zadowolenie klienta.
Doszli do wniosku, że najważniejsze, żeby klient był zadowolony! Odwrotnie niż w Poczcie Polskiej, gdzie klient był zawsze niezadowolony.
Usiedli i odpowiedzieli sobie na podstawowe pytanie, na które z całą pewnością nie odpowiedzieli sobie założyciele Poczty Polskiej***:
Czy człowiek, do którego przychodzi pismo od komornika jest zadowolony?

Odpowiedź była oczywista. Taki człowiek nie jest zadowolony.
Mało tego, taki człowiek jest niezadowolony, nawet jeśli wcześniej był zadowolony. On się niezadowolony ROBI. Kto normalny mówi "do pełni szczęścia brakuje mi jeszcze tylko pisma od komornika"? Czy ludzie udostępniają na Facebooku statusy "podzielę się z Wami moją radością, dostałem/am pismo od komornika", a następnie przyjmują gratulacje? Nie! Bo pismo od komornika psuje humor.
Co można na to poradzić?
Tęgie głowy z Prasy Polskiej wymyśliły, że wystarczy tego pisma NIE ZANOSIĆ!
Po co klient ma mieć stresa?
Poszli kroczek dalej!
Takiego klienta należy wyręczyć i na zwrotce zanotować, że adresat powiedział, że jest bratem i że prawdziwy adresat się wyprowadził. I tak klient by tak powiedział. Wszyscy świrują swojego brata, wiadomo.
No to mnie uszczęśliwili.

Z nadzieją, że komornik wysłał pismo – jak twierdzi – chodzę od dwóch dni na Pocztę Polską i sprawdzam, czy nic nie doszło. Wolę sprawdzać, bo według nowego prawa listonosze mogą zostawiać awiza gdzie im wygodnie. Na przystanku, na gałęzi jeśli widoczna, w dziupli czy też pod kamieniem. Mógłbym nie zauważyć, a termin – jak wspominałem – ucieka.

Historia być może będzie miała szczęśliwe zakończenie, ponieważ jak już wszedłem na stronę Prasy Polskiej to przy okazji znalazłem tam ogłoszenie, że poszukują pracowników.
Zatem wysłałem CV.
Szukają kurierów, jednak najbardziej chciałbym się dostać do ich działu marketingu. Myślę, że (jeśli jeszcze na to nie wpadli), można by nie tylko starać się nie obniżać zadowolenia klientów ale i je podwyższać! Na przykład wysyłając do klientów Zmyślone Radosne Listy. Listy o przyznaniu kredytu, otrzymaniu spadku, zmartwychwstaniu cioci...

I ja mógłbym takie listy pisać.




Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX