#EPIZODY: Blog roku 2014

Blog roku 2014

Wbrew nazwie Google Analytics nie ma nic wspólnego z żadną częścią ciała.
Jest to internetowe narzędzie służące do sprawdzania, jak wyglądają odwiedziny strony www i z tego właśnie narzędzia korzystam na blogu "Epizody Z Bezrobocia".

Dzięki Analytics można uzyskać przydatne informacje jak liczba odwiedzających w określonych dniach, a nawet godzinach, dzięki czemu wiem, kiedy najlepiej umieścić post, żeby został przeczytany przez największą ilość osób.
Po kolacji.

Wiem z jakich urządzeń korzystają Czytelnicy. Dzięki tej wiedzy, od jakiegoś czasu bloga można czytać na tabletach i na telefonach a wersja przeznaczona dla mikrofalówek pojawi się lada moment.

Analytics podaje, jakie jest położenie geograficzne Czytelników z dokładnością do miasta. Choć jest to dla mnie wiedza przydatna jedynie aby przekazać w ją formie ciekawostki:
Najwięcej wejść jest z Warszawy, później Krakowa i innych dużych miast Polski. Najmniej w Rychłocicach, tylko jeden Czytelnik a w dodatku mu się nie spodobało, bo nie wrócił. Z miejsc egzotycznych warto wymienić Hong-Kong, Tokyo, Acapulco, Paradise, czy stolicę Korei, ale... nie Południowej! Pozdro Kim!

Najbardziej oddalony był chyba Czytelnik z nowozelandzkiego Zapier - miasta, którego mieszkańcy w połowie wymyślania nazwy czegoś się przestraszyli.
"Epizody..." nie są popularne na Grenladii i w kilku krajach Czarnego Lądu. Stamtąd jak dotąd nie było wejść. Pewnie nie mają internetu.

Wiem skąd są Czytelnicy w sensie geograficznym, wiem skąd przybywają w sensie wirtualnym, czyli jaką stronę wyświetlała ich przeglądarka (zazwyczaj Chrome, rzadziej FF) zanim klikną linka lub wpiszą adres w pasek... adresu.

Na blog Czytelnicy trafiają przede wszystkim z najlepszego i największego portalu rozrywkowego świata, czyli z Joemonster.org
Następnie z portalu zajmującego drugie miejsce, Facebooka. To dlatego, że na fanpejczu pojawiają się informacje o nowych postach i dlatego, że udostępniacie niektóre posty (Super by było, gdybyście udostępnili niniejszy).

Nie wiem dlaczego tak dużo osób trafia na bloga z Sadistica i z Wykopu. Znaczy - wiem, że wpisy z bloga czasem tam trafiają. Zaskakująca jest dla mnie raczej informacja, że korzystający z tych serwisów po znalezieniu tekstu wchodzą na bloga, żeby... co? Przeczytać resztę? Oznaczałoby to, że użytkownicy Sadistica i Wykopu potrafią czytać.
To mnie zaskoczyło, pewnie się im narażę, ale muszę wyznać, wydawało mi się, że to gimbaza przyswajająca wyłącznie obrazki:


Myliłem się. W ramach przeprosin w dalszej części tekstu umieszczę kilka... obrazków.

Google Analytics dostarcza mnóstwo innych, zbędnych informacji, zresztą, być może są one do czegoś przydatne, a ja z nich nie potrafię skorzystać?


Najmilsza twierdzi, że ona by umiała, ale wiadomo - to Najmilsza.


Lepiej, żeby mi nie pomagała.




Wśród tego zatrzęsienia zbędnej wiedzy jaką daje Google Analytics jest jedna ciekawostka, do której zmierzam.

Są nią "Słowa Kluczowe".


Czyli słowa, które internauci wpisali w okienko wyszukiwania na Google.com, nacisnęli "szukaj" i... ZNALEŹLI bloga. A potem jeszcze na niego weszli!




Pierwsze miejsca są oczywiste: i10, i10 blog, idziesiec, epizody z bezrobocia i tak dalej. Normalnie. Do tego służą Google.


Kolejne miejsca to literówki:

idziesienc, idzirsiec, idziesiedziec i parę innych przekręceń. Sporo ich. Znaczy - czterdzieści trzy osoby wpisały w google "idzirsiec", więc naprawdę sporo. Oczywiście jest możliwość, że to jedna osoba, która do wyczyszczenia klawiatury najpierw ją rozebrała, czterdzieści trzy razy szukała bloga i ani razu nie zapamiętała adresu. Jeśli tak - nie zwrócę się bezpośrednio do tej osoby. że zamieniły jej się literki "e" z "r", bo i tak nie zapamięta.

Im w "słowach kluczowych" dalej, tym dziwniej. Wygląda, jakby poszukiwaniami rządził przypadek.



"Katastrofę smoleńską spowodowała kanapka z pasztetem" - To akurat wiem. Dwadzieścia osób uwierzyło w moją propozycję rzuconą na forum Onetu, żeby to sprawdzić w Googlach.
Liczyłem, że koncepcja zabójczej pasztetowej zostanie podchwycona przez ekspertów Wyłupiastookiego.

"Jak napisać epizod" - osiem osób. Zgaduję, że jakaś klasa otrzymała zadanie domowe.

"Jak napisać oświadczenie do urzędu pracy" - trzy osoby. Kurde. Naprawdę żaden z pomysłów na pierwszej stronie wyników nie był wystarczająco dobry? Trzeba było zajrzeć na drugą stronę, znaleźć bloga i tu sprawdzić? A przede wszystkim COŚ TO DAŁO?!

Podobnie próbował rozwiązać swój problem człowiek wpisujący w pasku wyszukiwania "zapomniałam terminu potwierdzenia gotowości do pracy w pup- jak się dowiedzieć" - wszedł na blog, i... prawdopodobnie nie dowiedział się, jak się dowiedzieć. Nie dowiem się, czy się dowiedział, bo jak? Wpiszę w Google to trafię na swojego bloga!

"Złoty ryjek biedne dzieci" - biedne dzieci to z historii o Misiu. Nic o złotym ryjku na blogu nie ma. Pytanie czego szukała ta osoba też pozostanie bez odpowiedzi. I czy odpowiedź na swoje pytanie znalazła na blogu, bo przecież weszła.

"Listonosz praca bez perspektyw" - niestety tak, drogi poszukiwaczu. Amazon już planuje zastąpienie listonoszy dronami.

Później w słowach kluczowych znajdujemy poszukiwaczy, których intencji NIE POTRAFIĘ wytłumaczyć. Czegoś szukali i trafili na bloga. A w Google wpisali między innymi:

"aby daty w moje kurwa znowu na palce",
"ciekawy pomysł na sprzedaż samochodu",
"facet z kitką",
"lekarstwo na receptę apteka Norwegia ponownie kupić" - o Norwegii było, ale apteka? lekarstwo???
"chcę by pani nasrała mi do ust opowiadania" ...


...."znaczenie snu czarna skarpeta" oraz mój absolutny namber łan:

"życie zjebane przez męża"



Wchodziliście na drugą, czasem trzecią stronę wyników wyszukiwania, żeby uzyskać odpowiedzi.

Znajdowaliście link do "Epizodów..." i odzywał się wewnętrzny głos...


..który mówił "TU SPRAWDŹ!"

Mam nadzieję, że przynajmniej się pośmialiście, bo nie przypominam sobie bym pisał o bieliźnianych snach, Wasz wewnętrzny głos chyba robi sobie z Was jaja.

Czemu Google wyświetla takie wyniki wyszukiwania, nie mam pojęcia. Tylko podejrzenia. Na tyle silne, że niniejszy tekst ma taki tytuł jaki ma.
Wpiszcie ten tytuł w Google. Znajdźcie (i kliknijcie) blog  www.idziesiec.pl Napiszcie w komentarzu, na której stronie wyszukiwania był.

A jak konkurs wystartuje - myślę, że "Epizody..." wygrają. Może nie dlatego, że będą najlepsze, tam startują poważne blogi, poruszające ważne tematy. Ciekawsze niż bezrobocie.




Nie wygra też dzięki zdjęciom, w "Epizodach..." zdjęć jest jak na lekarstwo (hmmm... lekarstwo).
i NA PEWNO nie wygra dzięki niniejszemu tekstowi.

Mam inny pomysł.


Może zaskakujący.




A może nie.
Napiszę jaki, gdy tylko jakiś taki konkurs wystartuje.


Póki co, życzę Szalonego Roku 2014!


Epilog:

Jedna osoba poszukiwała odpowiedzi na pytanie "czy epilog można pisać w 1 os."
Informuję, że można.


a poniżej wspomniane wcześniej, (choć jak zwykle nie jestem pewien, czy działające) linki do udostępnienia




Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX