#EPIZODY: Spowiedź na blogu

22 listopada 2013

Spowiedź na blogu


Nie moja spowiedź tylko Wasza.
Pod tekstami na blogu jest rubryka, w której są... nie, nie reklamy. Komentarze. Wasze komentarze.



I tam można pisać, co się chce. Że tekst się podobał, albo że się bardzo podobał, albo co w nim podobało się najbardziej, albo jaki autor jest przystojny, jaki ma dobry gust i jak świetnie na blogu porozmieszczał reklamy. I to są komentarze przeze mnie oczekiwane, miłe i w ogóle.

Można też napisać, że tekst był do dupy (jak ktoś na bloga trafił przez pomyłkę, bo chciał kupić koreański dość awaryjny samochód) i wtedy, jeśli komentator nie użyje zbyt wielu wulgaryzmów, istnieje (niewielka) szansa, że ja takiego komentarza nie skasuję.

Zmierzam do tego, że w tych komentarzach można pisać wszystko, a ja WIDZĘ te komentarze w takim specjalnym...eee... zestawieniu komentarzy.
Staram się czytać je codziennie.

I czasem natrafiam na "komentarz został usunięty przez autora". Wtedy się zastanawiam cóż takiego ten człowiek napisał, że postanowił to sam z własnej woli skasować? Czy był to komentarz pozytywny, na przykład "spoko tekst koleś", po którego napisaniu autor przeczytał jeszcze raz tekst i uznał, że ów wcale spoko nie jest? Czy może wprost przeciwnie, Autor najpierw napisał "żebyś zdechł", a później przeczytał tekst i wtedy doszedł do wniosku, że nie należę do ludzi, którzy mu sprzedali jego koreański bubel? Nie wiem tego, ponieważ nie widzę, co było w oryginale. Widzę tylko "komentarz został usunięty przez autora".
Wobec czego w takich przypadkach nasuwała mi się jedna myśl, a mianowicie "a chuj z tym" i takie resztki po komentarzach usuwam.

Rzecz w tym, że te resztki są widoczne dla wszystkich. Przez cały dzień, aż do wieczora, gdy ich nie usunę. A jak w jakiś dzień nie przeczytam komentarzy, to są widoczne przez dwa dni.
No i Wy możecie sobie myśleć "ktoś dowalił i10, a ten wziął i usunął komentarz" bo myślicie, że autor to ja. Niby słusznie, ale nie. Komentarz nie został usunięty przez autora bloga, tylko przez autora komentarza!
Próbowałem tak ustawić bloga, żeby takich "pokomentarzowych odpadków" nie było. Na co mi ta funkcja? Żeby mnie wkurzyć, że nie wiem, co ktoś napisał, czy żeby Wam kazać myśleć "czemu i10 jest tak zajebiście nieodporny na krytykę, przecież prawdziwa cnota krytyki się nie boi, vide: i10 to niecnota" Ale tej funkcji nie da się usunąć lub usunąć jej nie umiem, raczej to drugie.

Więc:
Żeby Was przekonać, że takie wpisy nie są pozostałościami po moich bitwach z hejterami poproszę Was o napisanie komentarza pod poniższym tekstem, a następnie o jego usunięcie.
I najważniejsze:
Żeby nie byłą to sztuka dla sztuki, żeby zabawa miała jakiś smaczek, w komentarzu napiszcie rzecz, której się... wstydzicie.
Coś wstydliwego.
A później to usuńcie.
Teraz uwaga: ta rzecz MOŻE BYĆ WIDOCZNA, dla osoby, która otworzy stronę w momencie pomiędzy napisaniem wpisu a jego usunięciem. Możliwe więc, że przyznacie się do onanizowania przy zdjęciach Yody przed CAŁKOWICIE OBCĄ OSOBĄ! Albo kilkoma! A że nie da się napisać tekstu ANONIMOWO - bo wtedy  nie będzie go można usunąć, musicie być ZALOGOWANI, (zresztą Wasza sprawa, hehe, już widzę teksty typu "piszę ekshibicjonistyczne komentarze na blogach", usuwajcie, albo nie usuwajcie).

I żeby było ciekawiej: jeśli ktoś trafi na dziwaczne wyznanie - niech je wrzuci w komentarzu NA FACEBOOKU pod tym postem, który tu Was sprowadził.

CZYLI TU
Bez podawania autora.

P.S.
Zweryfikowałem, Anonimowi NIE MOGĄ usuwać komentarzy (bez znaczenia, bo i tak są anonimowi).


Miłego weekendu





Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX