#EPIZODY: O tym, jak pies miał plamę na mordzie

3 września 2013

O tym, jak pies miał plamę na mordzie


Jakiś tydzień temu moja Najmilsza przyprowadziła mi przed oczy swoją suczkę z informacją, że wyskoczyło jej coś na pysku. Znaczy suczce. 







Popatrzyłem:

- Psy tak mają - i wróciłem do monitora.
 - Ale dlaczego ciebie to nie obchodzi, to może jakaś straszna choroba, może zdechnie, jedźmy do weterynarza! - zaproponowała Najmilsza.
- Nie zdechnie, psy tak mają - nie oderwałem wzroku od komputera.
- Jesteś bez serca - powiedziała, przysunęła mi zwierzę, żebym zobaczył wobec czego jestem bez serca, suka przewróciła oczami, że owszem, jestem bez serca, wsadziła mi język w ucho (cały czas suka), wyrwała się, weszła pod stół i zamerdała ogonem (wiadomo kto).
- Jutro pójdę do weterynarza ty pozbawiony uczuć ty - orzekła Najmilsza.
Tak uczyniła, weterynarz najpierw stwierdził, że psy tak mają, ale ulegając sile kobiecej perswazji polecił przecierać ryj wodą utlenioną. Znaczy psu.
Za parę dni przejdzie, jak nie - to przyjść.
Ukochana po paru dniach stwierdziła, że to co było małymi zbieleniami (co psy je mają) obecnie jest dużą jasną plamą - znaczy choroba rozszerza się - lada chwila pies zemrze - trzeba jeszcze raz do weteryniarza. 
Poszła dzisiaj.
Wróciłem z pracy, w drzwiach podsunęła mi zwierzę pod nos. 
- Widzisz, ty chodząca niekompetencjo, pan weterynarz powiedział, że faktycznie jest gorzej i przepisał maść! - na potwierdzenie wyjęła z kieszeni tubę z napisem "Maść".
Zainteresowałem się, obejrzałem psa, obejrzałem lek: - Słuchaj, często jej przecierałaś te plamki?
- Co parę godzin.
- Kochanie, to jest woda utleniona, więc utleniłaś psu ryj, ale jak przekonałaś weterynarza, że pies jest chory - nie mam pojęcia.
No i siedzi z fochem. 
Znaczy Najmilsza.


Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX