#EPIZODY: O tym, jak poznałem Mistrza Marketingu

3 września 2013

O tym, jak poznałem Mistrza Marketingu

Parę dni temu Najmilsza zawołała mnie do łazienki.
Nadszedłem i stanąłem obok niej. Woda w kiblu podeszła do góry i bardzo wolno spływa, na środku powoli obracało się to co zwykło się w kiblach obracać.
- W lewo się kręci - stwierdziłem - czyli jesteśmy na półkuli północnej.
- Zapchało się idioto. Musimy wezwać hydraulika - odpowiedziała.

- Ócz mych źrenico, nie trza, sam zrobię, wystarczy rurę przepchać.
- Nie zrobisz, zepsujesz, zabrudzisz całą łazienkę, nie umiesz, wezwiemy hydraulika, znam odpowiedniego. Pan Wiesiu to przyjaciel rodziny, zawsze u nas wszystko naprawiał, gaz też naprawiał - Najmilsza dramatycznym szerokim gestem wskazała ścianę i część drzwi. Spojrzałem.
- Skarbie, my nie mamy gazu.
- No to co! Jakbyśmy mieli to by naprawił, u moich rodziców gaz, bo Pan Wiesio to FACHOWIEC!
Uległem presji kobiecej logiki.
- Jak wolisz.



Kolejnego dnia wróciłem z pracy i okazało się, że sprawy są na dobrej drodze. Pan Wiesio przybył, skrytykował ustawienie pralki (że niefunkcjonalne), pochwalił plamę u psa na ryju, że urocza, potłukł pokrywę kibla, wypił kawę, połamał rurę łączącą kibel z resztą świata, zjadł mój ostatni kawałek czekolady, podzielił się cenną uwagą, "facetów to nigdy nie ma w domu jak są potrzebni" wziął pieniądze na materiały i poszedł sobie.
- Ale na jakie materiały? - zapytałem kilka godzin później.
- No jak ty się nic nie znasz. Na rurę, przecież połamana.
- Aha, a kibel przepchał?
- Coś ty, przecież to nie takie proste, jutro zrobi. Powiedział, że kibel zapchał się od wrzucania do niego papieru toaletowego.
- To gdzie trzeba ten papier wrzucać? - trochę mnie zamurowało.
- Pan Wiesiu powiedział, że jakbyśmy papier wrzucali do śmieci to kibel by się nie zapchał.
No fakt, jakbyśmy kibla nie używali to pewnie by się nie zapchał, zatem kolejnego dnia wracam z pracy pełen najgorszych przeczuć i.. zaskoczenie!
- Zrobione!
- Świetnie, dużo wziął?
- Nieeeee, przecież to przyjaciel rodziny. Poza tym powiedział, że bierze mało bo nie jest zadowolony z efektów swojej pracy. Wziął 200 złotych.
Podzielę się spostrzeżeniami. Prostym zdaniem "biorę mało, bo nie jestem zadowolony z efektów swojej pracy" gość okazał się być TANI, UCZCIWY, DOKŁADNY oraz AMBITNY. Prawda?
Tyle, że kibla nie zrobił.
Najmilsza nie pozwoliła mi zadzwonić do Pana Wiesia, żebym go zjechał i kazał oddać pieniądze.
- Przyjaciół rodziny się nie opierdala, co ty zwariowałeś?
Więc pojechałem do marketu, za 2 dychy kupiłem sprężynę, pół nocy kręciłem i kibel przepchałem.
I rzeczywiście zabrudziłem całą łazienkę.



A lekcja marketingu najwyższych lotów kosztowała mnie jedynie dwie stówki, połamaną rurę i potłuczoną pokrywkę od kibla, więc chyba było warto.

Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX