#EPIZODY: O tym, jak likwidowałem działalność gospodarczą

3 września 2013

O tym, jak likwidowałem działalność gospodarczą

Po wielu latach bycia rekinem biznesu postanowiłem wyleźć, a raczej wypełznąć na brzeg. Zmęczyły mnie k**wy rządowe nonsensownie zmieniające prawo i podnoszące podatki, dołożyły k**wy z urzędów niekompetentne i niechętne, swoją cegiełkę dołożyły k**wy z sanepidu oczekujące wspólnie z k**wami unijnymi realizowania k**ewskich pomysłów typu HCCAP,  no i nie można zapominać o k**wach z agencji towarzyskiej, które przestały jeździć moją taksówką odkąd Najmilsza zabroniła mi je wozić.




Działalność i tak była zawieszona od roku, likwidacja to formalność, której jednak  postanowiłem dopełnić.


- Idź do urzędu - poradziła Najmilsza - będzie najszybciej.
- Żyjemy w erze cyfrowej, miła. Zakończyć działalność można elektronicznie. Online. Przez internet - odparłem.
Bo że jest taka możliwość, dowiedziałem się podczas ubiegłorocznego działalności zawieszania.




Strona Do Likwidacji Działalności nazywała się CEIDG, wszedłem, podałem dane, po czym sru! wyskoczył formularz. W celu weryfikacji, że ja to ja, a nie jakiś i11, pode mnie się podszywający trzeba podać milliard zbędnych informacji. Zatem wypełniłem podając imię, nazwisko, urodzony, miejsce, rodzice, działalność, nip, regon, telefon, drugi telefon, nie mam, czy na pewno nie mam?, na pewno, numer buta, ile mam członków (jednego, co za pytanie), od kiedy likwiduję działalność, parę innych durnych pytań, zapisz, wyślij, zrobione.


Jednak nie.
Wyskoczyło okienko, żebym wypełnił brakujące pola. Sprawdzam, faktycznie, w formularzu nie zaznaczyłem czy podając numer buta zastosowałem numerację angielską, chińską czy amerykańską, a w pytaniu o ilość członków to chodziło, że rodziny.
- Mnie masz - wtrąciła Najmilsza, która obserwowała moje zmagania chrupiąc marchewkę - I psa. Wpisz: jedna piękna i mądra narzeczona oraz  jej uroczy piesek.
- Tu można wpisać cyfrę, słońce moje.
- Wpisz dwa.
Wpisałem. Zapisz, wyślij, zrobione.
Jednak nie.
Ekran wymigotał mi komunikat:
"Użytkowniku! Wygenerowałeś zgłoszenie likwidacji działalności. Teraz je możesz wydrukować. Aby zlikwidować działalność musisz teraz pójść do urzędu gminy i podać numer tego zgłoszenia 1234567890 lub wysłać wydrukowane zgłoszenie. Czy chcesz wydrukować zgłoszenie likwidacji działalności?"
Dobra, bardzo chcę, drukuję. Miało być elektronicznie i internetowo, ale jednak trzeba będzie się przejść na pocztę.
Z drukarki wylazło zgłoszenie likwidacji działalności. W poprzek miało oczojebny napis "TO NIE JEST ZGŁOSZENIE LIKWIDACJI DZIAŁALNOŚCI"
Doczytałem informacje na stronie. Wydrukować to ja sobie mogłem, ale wzór, żebym w urzędzie wiedział jak wypełnić zgłoszenie i durnymi pytaniami niepotrzebnie nie marnował czasu urzędników.
"Weź numer zgłoszenia i pójdź do najbliższego urzędu gminy, tam wystarczy podać numer zgłoszenia" - informowała strona Ministerstwa Zajmującego Się Likwidowaniem Mojej Działalności Gospodarczej.
- A nie mówiłam? - chrupnięcia marchewki zza moich pleców wyraźnie przybrały ton pełen satysfakcji - idź do urzędu, będzie najszybciej.
Poszedłem następnego dnia.





Najbliższy Urząd Gminy to Widzew.

Popukali się w czoło i wyjaśnili mi, że "najbliższy" - nie musi oznaczać najbliższy ode mnie, nieprawdaż, działalnością gospodarczą to proszę pana w Łodzi zajmuje się Wydział Działalności Gospodarczej w Łodzi i trzeba być debilem, żeby nie wiedzieć, a pan wcale nie wygląda. Musi pan pojechać na ulicę Politechniki i tam na drugim piętrze jest pokój 303.
Zapamiętałem, żeby pochwalić się najdroższej, że wcale nie wyglądam na debila po czym udałem się pod wskazany adres. 



Na drugim piętrze sympatyczna pani powiedziała mi, że pokój 303 jest na trzecim piętrze.


W pokoju 303 była druga sympatyczna pani.
- Chciałem zlikwidować działalność.
- Przez internet, czy osobiście?
- Chciałem przez internet, ale przyjechałem osobiście.
- Pytam, czy formularz pan wypełnił.
- Tak wypełniłem formularz, jego numer mam tutaj zapisany...
- Na razie nie potrzeba numeru, likwidacja działalności przez internet, pokój 313 - i podała mi kartkę, na której było napisane "Likwidacja działalności przez internet, pokój 313"
Poszedłem, zapukałem, wszedłem, siedzi jakiś facet.
Usiadłem, podałem kartkę.
- Likwidacja działalności przez internet? - zapytał
Umie czytać, będzie dobrze.
- Tak, wypełniłem formularz  przez internet, numer zgłoszenia...
- Na razie nie potrzeba numeru, imię i nazwisko?
- i 10.
- Adres.
I tak dalej, podałem mu WSZYSTKIE te dane, które już wpisywałem w formularzu.
Na koniec facet coś poklikał i oznajmił:
- Panie iDziesięć, numer pana zgłoszenia to 1234567890.
- No wiem.
- Nie może pan wiedziec, bo wcześniej było to zgłoszenie nieoficjalne, a teraz jest oficjalne.
- Aha. A jakbym nie zgłaszał likwidacji przez internet tylko przyszedł tutaj do pana, coś wyglądałaby inaczej? - zapytałem.
- Oczywiście! Wtedy wydałbym panu potwierdzenie likwidacji działalności, a teraz panu nie wydam, i dzięki temu może pan sobie to potwierdzenie wydrukować w domu sam!
- To ja jednak wolę żeby mi je pan wydał.
- Teraz już nie ma takiej możliwości, proszę pójść do domu, czekać i sprawdzać na stronie. Gdy zostanie wydana decyzja o likwidacji, wydrukuje pan sobie ją sam!



To poszedłem do domu.


A dwa dni później otrzymałem decyzję o odmowie decyzji o likwidacji i wezwanie do ponownego stawienia na Politechniki celem poprawienia nieprawidowych danych.
Bo narzeczona i jej pies to nie rodzina.


Copyright © By i10 · Powered By Blogger · Helpful Spirit RedFoX

XXXXX